|
Kolejny perfekcyjny mecz. Wydaje mi się, że dziś Śląsk ani jednego razu nam nie zagroził?
Po pierwsze świetni hiszpanie: Rodado i Carbo. Dziś Rodado wygrał wszystkie pojedynki w ofensywie... Odebrał w pressingu kilka takich piłek, których nie miał prawa odebrać pierwszy pressujący gracz - Śląsk był totalnie stłamszony, jak na nich siadaliśmy, to potrafiliśmy odebrać piłkę nawet w 2-3 sekundy. A Carbo... Czy on popełnił jakiś faul w tych doskokach do rywali? Totalny szef srodka pola.
Po drugie kapitalna gra młodych. Krzyżanowski w ostatnich dwóch spotkaniach grał już dużo lepiej, niż w Tychach, ale dziś znowu zagrał na poziomie MVP kolejki /i wszystko by się udało, gdyby nie ten Hiszpan z punktu pierwszego/. Duda dokłada kolejną asystę i po prostu gra swoje. Aktywność w początkowej fazie budowy akcji, bez efektowności, lecz z maksymalną efektywnością. Igbekeme jest sam sobie winien, bo jestem przekonany o tym, że gdyby nie zrobił sobie dłuższych wakacji, to miałby bliżej pierwszej jedenastki, a gra całego zespołu wyglądałaby podobnie, a teraz James będzie musiał poczekać na swoją szansę. Kuziemka dziś bez liczb, ale za to trzymał równy poziom przez cały mecz.
Po trzecie świetna gra doświadczonych zawodników - Lelieveld z Biedrzyckim pokazali się w obronie i dorzucili G/A. Grujcić pokazał, że ma świetne długie podanie z lewej nogi. Brakuje mu pewności siebie i stąd ta żółta kartka - nie grał jednak przez ponad rok, więc nie może być inaczej. Odrobinę martwią słowa Jopa na temat przemęczenia Ertlthalera, ale został jeszcze jeden mecz do przerwy i Austriak powinien dać radę zagrać z Miedzią. Fred dziś błyszczał odrobinę mniej od reszty zespołu, ale trzeba by się doszukiwać czegoś na siłę, by ocenić jego występ inaczej niż pozytywnie.
W końcu po czwarte - nasi zmiennicy pokazują, że w świetnie funkcjonującej drużynie wszystko przychodzi o wiele łatwiej. A w kolejce do debiutu czekają przecież Giger, Omić i Bozić, od których powinniśmy oczekiwać conajmniej utrzymania poziomu gry... Póki nie ma kontuzji w zespole, to zawsze będzie ktoś się czuł niezadowolony przesiadując na ławce, ale właśnie tego potrzebujemy, by nawet po zmianach w 60-70min meczu nadal grać tak znakomitym pressingiem, jak do tej pory widzimy w meczach ligowych.
Wydaje mi się, że nie byłoby dzisiejszej Wisły, gdyby nie poprzednie pierwszoligowe niepowodzenia. Misja Hiszpańska była drogą na skróty - próbą szybkiego powrotu do Ekstraklasy, polagającą na zatrudnieniu na szybko w zamyśle klasowych piłkarzy. Początek wiosny z 7-mioma zwycięstwami Wisły Sobolewskiego przedstawiał jak do tej pory najlepszą wersję pierwszoligowej Wisły. Wtedy posypali się Junca z Mulą i nie miał kto ich zastąpić z ławki. Obecna Wisła dominuje w tej lidze jeszcze bardziej niż tamta drużyna.Trzeba nam tylko życzyć zdrowia naszym piłkarzom, a przede wszystkim klubowej Legendzie z numerem 9 na koszulce. Ave Wisła!
|