Markus napisał(a):

Paradoksalnie więc kontuzja Urygi przysłużyła się tu zespołowi.
Ta kontuzja przysłużyła się najbardziej jednak w czymś jeszcze innym: że opaskę kapitana na stałe przejął Angel. i drużyna z nim w tej roli przeszła totalną metamorfoze mentalną, wszyscy piłkarze zachowują się zupełnie inaczej niż w poprzednich latach, tego nie można nie widzieć. "Dotyk anioła" działa , odmienił podejście i zachowania całkowicie, nie ma już nikogo, kto nie gra na 100%.
Hiszpański kapitan sprawdza się stokroć lepiej niż owa "legenda" Królewskiego.
Oby nigdy więcej Uryga tej opaski nie dostał i była to trwała zmiana.
|
Nie wchodząc absolutnie w Waszą wieloletnią dyskusję z Jaroo1 potwierdzam w całości powyższy fragment.
Kontuzja Urygi była zbawienna dla drużyny pod wieloma względami.
Jeżeli Królewicz uważa go za legendę, to niech mu znajdzie robotę w klubie ale w innej roli niż piłkarza.