Wyświetl pojedynczy post
Cymes
Senior Member
 
Od: 07.2004
Skąd: z prawego brzegu

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#183
Stary 13.08.2025, 22:15
Są obcokrajowcy i obcokrajowcy. Jak już sobie tak miło dyskutujemy to myślę, że warto zauważyć, że mamy taki trochę cichy pogrzeb projektu "hiszpańska Wisła". Oczywiście Rodado oraz Carbo ciągle są. James to też w sumie bardziej Hiszpan niż Nigeryjczyk. Tylko o ile w zeszłym roku nikt z tego kierunku wprawdzie nie przyszedł, to było sporo plotek - Teguia, Molina, del Pozo. Tymczasem w obecnym okienku temat Hiszpanii wydaje się zamknięty. Mamy natomiast Austrię, Holandię i Szwajcarię. I jest to moim zdaniem bardzo ciekawy ruch.

Po pierwsze są to ligi/nacje gdzie z pewnością możemy mówić dobrym wyszkoleniu technicznym. Bez wątpienia wystarczającym do tego co chcemy grać, ale co jednocześnie dużo istotniejsze mamy tam grę z proporcjami technika/fizyczność znacznie bardziej zbliżonymi do polskich realiów. Juliusz jest tu świetnym przykładem. Filigranowy technik, który w zeszłym roku wjechał do tej ligi z futryną, a w obecnym tylko potwierdza swoją klasę. Żadnych krwa aklimatyzacji i innego srania w banie. Po prostu wchodzimy na boisko i jedziemy, a trochę słabszy początek większość tłumaczy stylem gry Banasika, którym nie wyciągał z niego maksa.

Na początku roku odpaliłem się klnąc po Zniczu na AI, niekoniecznie coś się tu zmieniło, żeby było jasne. Chociaż mam wrażenie, że Mariusz z Jarkiem odbyli jednak poważną rozmowę, bo nasz model gry zmienił się jednak znacząco, ale wracając do sedna. Pisałem wtedy o Castellon i ich przygodach z AI. Warto wspomnieć, że jak już je zakończyli to zrobili mocny zaciąg holenderski z trenerem włącznie. Można się śmiać, że granie w niskich hiszpańskich ligach Holendrami to jak wożenie drewna do lasu. Tymczasem Tulipany rozjebały rozgrywki i zrobiły awans bezpośredni na 4 kolejki przed końcem. Znamienne.
Trochę wprawdzie ta holenderska kolonia się posypała - część zakończyła kariery, część powyciągały lepsze kluby, ale epizod bardzo ciekawy.

Wreszcie, last but not least. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest jedno. Jeśli już nawijamy o DNA, krakowskiej piłce, tożsamości, historii, tradycji. To powinniśmy korzeni tego wszystkiego szukać właśnie w Wiedniu, a nie żadnej Hiszpanii. Człowiek, który natomiast uczył Austriaków ponad 100 lat temu jak grać w piłkę, stawiał również fundamenty w Holandii, z których wyrósł później holenderski futbol totalny. Nie sądzę wprawdzie, żeby w klubie kierowali się takim tokiem rozumowania. Jednak ktoś tam doszedł do słusznego moim zdaniem wniosku, że Wisła chcąca grać w piłkę wcale nie musi być hiszpańska, a wręcz jest to być może utopia, której powtarzanie kolejny sezon jest jak to szaleństwo ze starego powiedzenia. Tak wiem. Mieliśmy już kiedyś holenderski zaciąg, ale z logicznym i długofalowym budowaniem kadry wiele wspólnego to nie miało. Zresztą, obecnie to nie jest holenderski zaciąg. Bardziej zmiana w kierunku lig/nacji stojących technicznie wyżej od nas, a jednocześnie bardziej zbliżonych fizycznym profilem do polskich rozgrywek. Tradycyjnie zobaczymy co z tego wyniknie na koniec sezonu. Dla mnie jednak plus dla decyzyjnych, którzy postanowili zarzucić hiszpański kierunek. Powiedzmy, że widzę w tym jakąś namiastkę logiki w analizach/działaniach pionu sportowego.
Odpowiedz cytując