|
Senior Member
Od: 03.2004
Skąd: Pod koniec VIII wieku powstało państwo Wiślan. Stolicą Wiślan jest Kraków
Offline
|
#112

04.08.2025, 15:04
|
grogoriogreg napisał(a): 
@azor
Jeśli piłkarz wyszkolony w zagranicznym (najlepiej zachodnim) klubie okaże się niewypałem, to nie świadczy to o jego braku umiejętności, tylko problemach w adaptacji, nieumiejętności wykorzystania jego potencjału przez trenera lub konieczności asekurowania naszych miernot (np. Kacpra Dudy).
Na bokach obrony w ostatnich latach grały u nas takie zagraniczne ogórasy jak:
Kiakos, Satrustegui, Junca, Hanousek, Ring, Palcic, czy Spicic.
Jeśli chcemy znaleźć ogarniętego zagranicznego bocznego obrońcę, to musimy cofnąć się do Bobana Jovicia (sezon 15/16). Oczywiście, możecie mieć inną opinię dot. wymienionych piłkarzy. IMO żaden z nich nie przewyższał poziomu przeciętnego Jarocha (a czy któryś mu dorównywał?).
I tak, Junca w pierwszych meczach dał kilka asyst, Eneko strzelił gola w finale PP. Nie zmienia to kluczowego faktu, że na ich stronie była "autostrada" dla skrzydłowych rywali o zbliżonej liczbie pasów, co w przypadku Krzyżanowskiego. Jeśli ktoś chce się zagłębiać w szczegóły, który z leszczy jest bardziej wyleszczony, to warto by się posłużyć statystykami, a nie swoimi odczuciami.
Powyższy post nie ma na celu faworyzowania polskich piłkarzy nad zagranicznymi, bo lista polskich niewypałów na tych pozycjach byłaby dłuższa. Jednak stawianie tezy, że ktokolwiek ściągnięty z zagranicy wejdzie do składu i wyjaśni nasze miernoty bez zawahania - jak wskazuje historia - jest oderwaniem od rzeczywistości.
Trzymam kciuki za Lelievelda, by podtrzymał poziom z pierwszych spotkań i nie trafił do powyższej listy. A zamiast wychwalać Grujcicia lub stawiać w ciemno znak wyższości nad Krzyżanowskim - dajmy mu zagrać choćby kilkadziesiąt minut w pierwszym meczu o punkty. Trafia do nas z dużo lepszych rozgrywek, ale jednak w dwóch meczach, które zagrał od początku, jego drużyna straciła odpowiednio 4 i 5 bramek. Życzeniowo podłączę się do forumowych ksenofili i życzę mu, by na stałe wywalczył sobie miejsce w składzie, a reszcie: zamiast tworzyć wirtualną rzeczywistość, skupcie się na opisywaniu rzeczywistości.
|
Dobrze napisane.
„Pierwotnie polską barwą narodową był »karmazyn« uważany w średniowieczu za najszlachetniejszy z kolorów. Wykorzystywany był on jako symbol dostojeństwa i bogactwa. Z uwagi na cenę barwnika potrzebnego do uzyskania tego koloru mało kto mógł sobie na niego pozwolić...
|
|