|
Rewelacyjna pierwsza połowa i skutecznie zabity mecz w drugiej.
Cieszy odblokowanie skuteczności strzeleckiej a może po prostu szczęścia. Przecież jeszcze kilka miesięcy temu przy pierwszej bramce byłby słupek, przy drugiej Kuziemka wyjechałby 5 cm za linię końcową, przy trzeciej piłka minęła by słupek po zewnętrznej, przy czwartej środkowy palec Frederico byłby trzy centymetry na spalonym itd. Skończyłoby się na 0:1. Miejmy nadzieję, że to będzie trwała tendencja.
Nie ma znaczenia jak Jaroch grał wcześniej i czy teraz jest w formie. Kontuzja wyglądała dramatycznie i zawodnika jest po prostu żal. O tym, że Jop znalazł się w ciężkiej sytuacji "na odcinku" bocznych obrońców nie ma co nawet wspominać.
|