|
Jeśli było długu np 30 mln a co roku dochodzi po 10 mln, to Królewski spłaca własne długi i/lub płaci za swoją nieporadność - tworząc budżet, który się nie spina.
Gdyby Wisła była zarządzana dobrze to minimum, w którym powinniśmy się znajdować to ciągle dług na takim samym poziomie od 2019 roku.
Ogólnie z perspektywy czasu i tak na logikę, chore były jakiekolwiek pomysły, które dopuszczały w finansowym trupie jakim już w 2019 roku była Wisła, jakiekolwiek zbędne wydatki, życie ponad stan itd. Już wtedy polityka powinna być tylko jedna, tzn tniemy wszystkie koszty jakie się da, żeby pozbyć się chociaz trochę długu. A jak przy okazji sprzedamy jakiegoś piłkarza itp to tym szybciej wyprostujemy sytuację.
Tymczasem w klubie, który prawie upadł z powodu finansów postanowiono dalej sobie żyć na zasadzie, że wydajemy tyle jakby wszystko było ok i jakoś się w przyszłości sytuacja sama ułoży. To było chore. Każda złotówka powinna być oglądana 100 razy a pomysły żeby jakiegoś Fazlagicia kupować, bo on za 100 lat będzie gwizdą i go opchniemy z sykiem... żenada.
Jak było każdy wie, zero pomysłu na spłatę długu, zero pomysłów i rozeznaniana rynku transferowym i zero jeśli chodzi o wyniki na boisku. Także jak już w tabeli się dupa paliła to było jeszcze wieksze ściąganie przepłaconego szrotu. Królewski wtedy tę politykę tworzył z TJ i JB, a teraz sam ją kontynuuje. Nic się tutaj nie zmieniło
drozd:
Co powiesz jak okaże się, że Wisła awansuje, będzie grała lepiej niż wcześniej, a pomysły Królewskiego przyniosą jednak dobry efekt? Znajdziesz w sobie choć odrobinę taktu, by chociaż przeprosić?...
...Przeprosisz? Łaskawca. W dupę sobie wsadź przeprosiny pajacu zasrany. Jak nie awansujemy to przeproszę...
...Jak nie awansujemy to przeproszę, że nazwałem cię zasranym pajacem. Jeżeli awansujemy nie przeproszę i będę aktualną sraczkę przypominał.
|