Markus napisał(a):

Karherop próbuje nazywać "tezą z dupy" słowa, że od lat jest orędownikiem wciskania do Wisły krajowego szrotu, mimo iż wszyscy mu na konkretach przypominają, po nazwiskach, ilu ich od lat wciskał do Wisły oraz jaki miał i ma stosunek do ich sprowadzania i "budowania".
To większa komedia niż np. nazywanie "Zielonej granicy" filmem dokumentalnym. 
Gdyby słuchać jego podpowiedzi, skład mielibyśmy złożony niemal z samych takich Młyńskich, Sapał czy innych Olejarek, Starzyńskich i Krzyżanowskich. Raz na dekadę może trafiłby z jakimś Antonikiem.
I nie, nie ma między nimi, a dobrze wyskautowanymi obcokrajowcami z silnych zachodnich niższych lig takimi jak np. Carlitos, Imaz, Moltenis, Rodado, Cuesta, Carbo, Lionch, Igbekeme znaku równości, tylko zwykle jest przepaść.
|
W sumie nie ma za co krytykować Karheropa. Rozumiem patriotyzm lokalny i fanowskie porywy serca, bo każdemu marzą się rodzimi gracze, dzięki którym klub podnosi poziom sportowy i wychodzi z czarnej dupy. Tylko że to utopia. I o ile kibice mogą dać się jej uwieźć, osoby decyzyjne w Wiśle nie powinny.