serek.c2 napisał(a):

O proszę. Jest ciężki moment PRowy więc naczelny Socio rzucony na pierwszy front. Podobnie jak redaktor Karcz zaopatrzony w wiedzę dla wybranych (w swoim mniemaniu) przekazujący gawiedzi jedyną słyszną wersję (wedle jego wodza Jarosława).
Kłopot w tym, że są ludzie mający dobrą pamięć. Tacy którzy pamiętają jak było.
A było tak:
1. Najpierw mieliśmy pełne bufonady opowieści o prawie pewnym i sprawdzonym przez „najlepsze firmy na świecie z którymi współpracuję”. Miało być pięknie, miała być kasa od inwestora i Jarosław prezesem w świetle reflektorów, bo przecież inwestor uważał go za „kluczową osobę”.
2. Potem coś się zacięło i pojawił się wywiad z płaczami o pozostawienie Jarosławowi co najmniej 5% bo tylko wtedy „będzie mógł się wystarczająco mocno zaangażować”.
Już wtedy każda inteligentna osoba wiedziała, że coś jest nie tak i że Jarosław walczy o pozostanie w klubie wbrew inwestorowi.
3. Potem była cisza a potem zerwanie rozmów poparte bredniami o przeczuciu, potencjalnym braku pielęgnowania DNA klubu itp bzdury dla inteligentnych inaczej.
4. Potem Ufer kupił Lechię i Jadczak rzucił koło ratunkowe publikując info o jego powiązaniach. Koło ratunkowe ochoczo podchwycił Jarosław budując bajeczkę o jakimś raporcie zza oceanu, który go ostrzegł. Wtedy te firmy co prześwietliły Ufera na początku już nie były „najlepsze na świecie” ale to było 3 miesiące później więc gawiedź o pamięci muszki owocówki bajeczkę łyknęła.
Przy czym to że gawiedź łyknęła nie znaczy że nie ma ludzi którzy to pamiętają i rozumieją. I kolega stary dziad ma rację a Ty kolego wielki Socio obrzydliwie manipulujesz. W sumie to nie wiem czy z naiwności czy z wyrachowania. Zaczynam się skłaniać to teorii że chodzi o to drugie.
PS. A próby zwalania na Wojtka obecnej sytuacji to już absolutny syf. Tylko bardzo oporni umysłowo nie zauważyli, że słynne spotkanie odbyło się w dniu spektakularnej kompromitacji transferowej i było ordynarnym wykorzystaniem prywatnej popijawy. Wszyscy też pamiętają te idiotyczne wywiady wg który znów (no popatrz jaki przypadek) ustalony plan zakładał pozostanie Jarosława w klubie. No ale to oczywiste - przecież to taki zbudowany na sukcesach manager - każdy chciałby z nim pracować. Jak nie wierzycie to wam Serek i red Karcz potwierdzą.