Problem w tym, że styl zarządzania Wisłą przez JK właśnie do tego prowadzi. Mrzonki o spłacaniu zobowiązań można odłożyć między bajki.
My nie mamy na to, żeby zapłacić miastu za wynajem stadionu, jakim cudem mamy spłacić kilkadziesiąt milionów długów w rozsądnej perspektywie czasowej?