Mamy taką historię w Królewskim ( nomen omen) Mieście Krakowie.
Są tam bowiem pewne dwa kluby, którymi rządzą dwaj faceci.
Poniżej charakterystyka tych gości.
Jeden ma kasę a drugi nie ma.
Jeden ma dochodową firmę od wielu lat i należy do ludzi bogatych.
Drugi za to ma też firmę a w zasadzie start-up, który, wg jego zapewnień, już za momencik, już za chwileczkę da dochody. Ale na razie, rok w rok, generuje tylko milionowe straty.
Jeden unika mediów, chce żyć w cieniu, w zasadzie unika jakiejkolwiek publicznej aktywności. Postronni nie wiedzą z kim się spotyka, kogo zna.
Drugi cały czas "bryluje" w mediach normalnych i tzw. społecznościowych, próbuje wszystkim wyjaśniać "świat i okolice". Oczywiście jego dobrymi kumplami są wszyscy możni tego świata a nawet wszechświata.
Jeden ma mały klub, z którym systematycznie od 5 lat idzie w górę, przeskakując 4 poziomy rozgrywkowe.
Popełnił przy tym różne błędy ale finalnie osiągnął cele. I dalej te cele wyznacza.
Drugi, prowadząc jeden z najbardziej znanych klubów w Polsce, skutecznie "powalczył" o jego spadek i teraz, już samodzielnie rządząc, zakotwiczył na drugim poziomie rozgrywkowym. Owszem, w tym czasie zdobył PP ale obecna sytuacja nie wyklucza "walki" o poziom trzeci. Trzeba jednak dostrzec , ze hakuje enigmę piłki, posiada datadrajweny , ma "misję" i "wartości" oraz systematycznie realizuje plan Wisła 2067.
Jeden wkłada swoje pieniądze w klub a drugi je "pożycza"
Jeden prowadzi tak klub, że ma nawet operacyjny zysk.
Drugi w ciągu ostatnich trzech lat wygenerował w swoim klubie 40 mln straty.
Ale to zapewne nie ma żadnego znaczenia.
Jeden płaci jak w zegarku.
Drugi wprowadza w obieg swoje "wskaźniki" które określają ile dni po terminie zapłaci. Lub ewentualnie nie zapłaci bo faktura była wypisana niebieskim atramentem a przecie oczywiste jest że ma być czarnym!
Ten pierwszy złożył temu drugiemu ofertę na przejęcie tego zadłużonego klubu.
Ale ten drugi uznał, że nikt nie będzie mu nic dyktował a swojego stołka Prezeska nie odda nikomu, oczywiście dla "dobra" klubu.
Kibice (nieliczni) tego pierwszego klubu cieszą się i weselą.
Kibice ( mocno liczni) tego drugiego klubu też generalnie nie są smutni ( z wyjątkiem paru "nic nierozumiejących" i ziejących nienawiścią na tym forum)
Podsumowując, myśle że w jednym jak i w drugim klubie wszystko idzie jak należy a ich właściciele wiedzą co robią.
Ku chwale swoich kibiców
