Elefant napisał(a):

|
Ale my nie musieliśmy schodzić do 19 bramek. Wystarczył by wynik w zakresie 25-28 bramek. Wystarczyło w trzech kluczowych meczach nie robić aż sześciu baboli w defensywie. Przynajmniej dwa z nich (Wisła Arka Terma Wisła) to remisy na własne życzenie. I cyk brakuje nam jeszcze 4 punktów do miejsca premiowanego. No bez trudu można poszukać co najmniej kilka innych meczów, gdzie tracimy bramki na własne życzenie. Chociażby mecz z mocarną Stalą Rzeszów. Opis bramki. U do J, J do U. U do I wpuszczając go na minę. I na panikę do J. J na odp.. się do U. U wyp... do przodu. Strata. Tutaj stop klatka. Po lewej stronie stoją niepilnowani K i M. Ale podać trzeba do I który ma trzech zawodników na plecach. Hierarchia. Dalej. Solidny pierwszoligowiec daje się ograć jak junior, ostoja i legenda takoż. Potem już klasyka. Czterech zawodników Wisły w polu karnym, dwóch Stali. Tyle, że niepilnowanych i szybszych. Cyk brameczka z niczego. I znów stop klatka. Solidny pierwszoligowiec ośmieszony wyprzedzony na dwóch krokach o kilka metrów niespiesznym truchtem zmierza do pola karnego. W tym czasie M który był już przygotowany do akcji ofensywnej i stał na połowie przeciwnika wraca na pełnej ... w swoje pole karne. Zabrakło mu kilku metrów by wyprzedzić zawodnika Stali. A w tym czasie J truchta a C stoi w polu karnym bez jakiejkolwiek kontroli co się wokół niego dzieje. To jest kabaret nie obrona. Nie chodzi o to by zejść do 10 straconych bramek bo to niemożliwe. Chodzi o to, że my systemowo traciliśmy punkty po często kabaretowych błędach obrony. Statystycznie traciliśmy mało bramek bo każda drużyna ustawiała pod nas autobus. To i obrona nie miała dużego pola do wykazania się. Obawiam się, że każde spotkanie z drużynami top 8 ekstraklasy, które podeszły by na poważnie do meczu z nami to byłoby dla tej obrony spotkanie gołej dupy z batem. Coś jak mecz z Rapidem czy pierwszy ze Spartakiem gdzie podsumowaniem meczu był okrzyk komentatora "gdzie byli obrońcy" ? A tak wiem, puchar polski...
|
Ale to nie ja pisałem, że poprawą gry obronnej mogliśmy zrobić +20 punktów.
Włącz skróty BBT. Zobaczysz dokładnie to samo co u nas. Łapanie wysokiego bloku w fazie przejściowej, głupie straty w rozegraniu, babole bramkarza. W skali sezonu nawet +7 w relacji do nas. Z pewnością natomiast nie zobaczysz tak jak u nas stosunku gdzie na jedną obcinkę własnej obrony przypadają 2-3 niewykorzystane sytuacje przez blok ofensywny.
Arka to trochę inna bajka. Znacznie bardziej bezpośrednia gra gdzie obrońcy mają znacznie mniej okazji do popełniania błędów przy rozegraniu od tyłu. No i skrajny pragmatyzm przy obronie korzystnego wyniku. Niski blok, gra na czas. Niefajnie się to ogląda, ale na koniec sezonu z perspektywy wyniku nikt o tym nie pamięta. Dobry przykład to sytuacja, którą przytoczyłeś z Biedrzyckim i faulem na 50tym metrze przy prowadzeniu 2-0. Skąd w ogóle nasz stoper wziął się na 50tym metrze przy prowadzeniu 2-0? Może jest debilem, a może jednak miał tam być. Słuchając wypowiedzi Jopa, że bez względu na wynik gramy swoje, a w dalszej kolejności bełkotu Królewskiego o wierności stylu gry raczej to drugie.