Chyba się nie mylę ale to Frankowski siedział na varze w słynnym meczu z Lechem, który zapoczątkował nasz marsz do 1 ligi.
Prowadzimy 1:0, Ondraszek strzela drugą bramkę główką, Kwiatek pokazuje na środek, radocha... ale dostaje właśnie od Frankowskiego sygnał z varu, że coś było nie tak. I bramka nieuznana.
Tylko do dziś nie jestem w stanie zrozumieć co tam było nie tak!!!
A potem, w ostatniej minucie czasu doliczonego Lech wyrównuje...
(chyba nic nie pokręciłem

)
A co do wczorajszej sytuacji to nie podejmuję się oceny.
Jakby występował jeden "impet" to sprawa byłaby jednoznaczna.
Tu jednak zderzyły się dwa"impety".
Każda decyzja się wybroni.
Powiem inaczej, jakby sędzia lubił Wisłę to dałby karnego i czerwoną.
Ale Frankowski nas nie lubi.
A Rafała cholernie żal.