Pelson napisał(a):

|
To niezły chichot losu, że teraz pokładamy nadzieje w Biedrzyckim, po tych wszystkich jego odpałach w tym sezonie. Ale tak, to prawda, że lepszy byłby mimo wszystko Biedrzycki niż Colley. Pożyjemy, zobaczymy.
|
Żaden chichot losu, po prostu po kontuzji Colleya nie mamy żadnego naprawdę dobrego środkowego obrońcy. Żeby nie było - Biedrzycki przed kontuzją wielokrotnie się kompromitował, chociaż dużo tu winy Jopa który sobie ubzdurał, że będzie wystawiał dwóch wolnych stoperów razem.
Z Kutwą Biedrzycki wyglądał lepiej, bo miał go kto zaasekurować.
Para Łasicki-Biedrzycki to byłoby pewnie optimum, bo Colley ma prawo nie być w wybitnej formie po niemal całym sezonie leczenia i rehabilitacji po zerwaniu ścięgna Achillesa.To jest zawodnik bazujący na szybkości, dynamice i technice.
Przy czym - kto by nie zagrał, trzeba liczyć że wejdzie na szczyty swoich możliwości, bo aktualnie nie są to dobrzy obrońcy.