Zasadnicze pytanie, czy obie drużyną CHCĄ i MOGA wygrać?
Tychy oczywiście mogą, pytanie czy na pewno chcą? Mieli świetną serię ale coś na finiszu zaczęli hamować. Czy to jest naturalny kryzys czy też bardziej zamierzony?
Wisła? Niby może ale na pewno bardziej mogą wygrać Tychy, z którymi zawsze grało się ciężko. Czy Wisła (piłkarze) chce? Tutaj też mam pewne wątpliwości.
Ale zakładając, że obie drużyny będą grały na 100% to stawiam na gospodarzy. Wisła jest przewidywalna, lub jak kto woli "gra swoje", na co wszystkie drużyny znają receptę. Tychy posiadają bodajże dodatkowy atut w postaci szybkich zawodników z przodu, co jest zabójcze dla naszej obrony.
Przewiduję 2:1 dla Tychów i żółtą kartkę Rodado.
Edit: w dalszej kolejności Gianfranco Obsranco w meczu z walczącą o życie Stalową Wolą - ale o tym za tydzień
