Jagul napisał(a):

My prezenty dawaliśmy i w tych przepchanych meczach.
Po prostu tam przeciwnik był słabszy i nie korzystał z nich w pełni.
A taktyka Płocka jest w pełni zrozumiała, bo my prezenty rozdajemy w każdym meczu, więc wystarczy się zamurować, przetrwać początkowy szturm i spokojnie kontrować + czekać na okazje.
|
Dokładnie.
A tutaj Jop postanowił otworzyć im drogę do bramki dając Dudę do środka.
tommiyacht napisał(a):

szanuje opinie ale ja sie nie zgadzam. Mam inny obraz tego spotkania. 5 wygranych z dołem to byly przepchnięte mecze w bólach, mimo wielu sytuacji bramkowych, troche szczescia tez mielismy. Dalej, mecz z TBB jak na ironie, uwazam za nasz najlepszy mecz z ostatnich siedmiu, gdzie słonie ledwo co istniały. Natomiast co do feralnego meczu z Płockiem... ok... Płock zagrożenie mało co stwarzał, od nas 2 prezenty i w doliczonym czasie ryzyko ofensywne wzieło w łeb. Ale... co myśmy stworzyli prócz pół sytuacji na karnego.. cos tam może jeszcze z dwie półsytuacje... i nic wiecej. Ile razy doping sie wzmógł bo prawie strzeliliśmy ? Ile razy sie człowiek złapał za głowie po niewykorzystanej setce z okrzykiem "o ....a!!" Wahało sie to w liczbie od zera do prawie nic. Ten mecz toczył sie w od pola karnego do pola karnego, z elementami wrzutek do nikogo, zatrzymanych kontr zanim sie rozwinęły, grania na czas i pajacowania. Nic wiecej. NIe potrafie teraz powiedziec czy to Płock nas nakrył taktyką (choć jestem blizej tej wersji) czy to nasi sie obsrali na 30k, presje wyprzedzenia ich w tabeli czy .... wie co tam jeszcze. Nie zrobilismy sztycha w tym meczu mając wieeeeeele sytuacji w kazdym z 6 meczu meczów poprzednich. Dziwne. Pomijam fakt sabotażu z wystawieniem Zwolińskiego wiec mozna powiedziec ze juz na starcie mielismy pod góre.
|
Nie funkcjonował środek pola, więc trzeba było grać skrzydłami. Nie było odbiorów, to i kontr nie było.
Wszystko ma początek w błędach Jopa.