Chciałbym zwrócić uwagę zainteresowanych tematami finansowymi na jeden dość kluczowy fragment ostatniego wywiadu prezesa Królewskiego, który przeszedł zupełnie niezauważony, a nie powinien.
Dowiadujemy się z niego jak wygląda obecna sytuacja spółki i jakie zaległości mamy w podstawowych płatnościach.
Odpowiadając na pytanie o opóźnienia w wypłatach dla drużyny rezerw i juniorów prezes powiedział:
Jarosław Królewski napisał(a):
|
Pewnie – powiem szczerze. W klubie funkcjonuje tzw. wskaźnik Jarosława – 1,35. Oznacza to, że dążymy do tego, aby opóźnienia w wypłatach nie przekraczały 1,35 miesiąca. Ten wskaźnik jest wynikiem naszego budżetowania, które musieliśmy zmienić po sprawie z panem Mandziarą – mówiąc delikatnie – pojawiły się nieoczekiwane okoliczności i dodatkowe zobowiązania. Zbudowaliśmy budżet bez zakładania pewnych ryzyk, ale rzeczywistość nas zaskoczyła. W efekcie opóźnienia sięgnęły równowartości ok. 3,5 miliona złotych – czyli tych 1,35 miesiąca funkcjonowania klubu – trzech miesięcy wynagrodzeń jednej drużyny. Trzymamy się tego jako naszego wewnętrznego limitu.
|
Całość tutaj:
https://igol.pl/jaroslaw-krolewski-wywiad-wisla/
Zwracam uwagę, że jak to już wielokrotnie bywało prezes Królewski zmienia w locie znaczenie swoich wypowiedzi. Tu jest to o tyle zabawne, że nastąpiło w trakcie odpowiedzi na jedno pytanie.
Najpierw mamy powrót do tez powtarzanych już wielokrotnie od ponad roku o tym, że klub utrzymuje zaległości wobec zawodników na poziomie 1,35 miesiąca, potem płynnie robi się z tego 1,35 kosztów działania klubu (a nie wartości pensji) co ma dawać rezultat w postaci trzymiesięcznych kosztów drużyny. Tego z kolei nie da się przeczytać inaczej niż trzymiesięcznego poślizgu w pensjach.
Wiemy, że wszelkie wymagane płatności na 28 lutego zostały spłacone (prezes udzielił kolejnych 4 milionów pożyczki w tym celu). To obejmuje płatne 10 lutego pensje za styczeń. Od tego czasu mieliśmy już wypłatę 10 marca (pensje za luty) i 10 kwietnia (pensje za marzec). Zgodnie z wypowiedzią prezesa żadne z nich zapłacone nie zostały i nie zostaną też zapłacone prawdopodobnie pensje za kwiecień (10 maja).
Pozostaje trzymać kciuki, aby ten brak wpływu na konto nie spowodował rozprężenia w drużynie w kluczowym momencie sezonu (czytając wywiady z Miki Villar’em można mieć podejrzenia, że coś takiego zaszkodziło nam pod koniec sezonu 22/23).
W dłuższym terminie można założyć, że prawdopodobnie te 3 miliony na koniec sezonu urosną do 4 (10 lipca wymagalne stają się pensje za lipiec). Czyli z 12 milionowego niedoboru w sezonie (to średnia, prezes raz mówi 10 raz 14) 4 miliony zostaną pokryte zadłużeniem u piłkarzy. Jeśli dodamy do tego kolejne 4 miliony pożyczki z pierwszego kwartału (informacja w tym samym wywiadzie) to w sumie jest 8 milionów. Ciekawe jaki jest pomysł sfinansowania kolejnych 4 milionów.
Pomysłem na spłate 4 milionów dla drużyny zapewne są pieniądze wypłacane po awansie do Ekstraklasy. Ciekawe czy jest plan jak sobie z tą kwotą poradzić w przypadku braku awansu?
Finansowo zapowiada się ciekawe lato przy Reymonta.
PS. Nasz prezes nawet w tym krótkim fragmencie zakrzywia rzeczywistość mówiąc o tym, że opóźnienia są związane ze starymi nieoczekiwanymi długami. Pomijając już kwestię czy te długi rzeczywiście były nieoczekiwane można nie traktować tej teorii zbyt poważnie. W rozsądnym budżecie na pewno nie można było zakładać przejścia więcej niż dwóch rund w pucharach. Środki z dwóch rund ekstra z tego co pisano na ten temat były mniej więcej porównywalne z dodatkowym zadłużeniem także nie można go traktować jako źródło nierównowagi budżetowej.