|
Jagiellonia najpierw strzeliła gola z dziecinną łatwością, a potem w trybie ekonomicznym przegoniła nas jak stado baranów po boisku.
Po kontuzji Rodado nie ma absolutnie nikogo kto by stwarzał jakiekolwiek zagrożenie pod bramką. Najgroźniejszy strzał - głową Duarte i dwie główki Urygi.
Sukiennicki najlepszy mecz w barwach Wisły, nic wielkiego ale jak na niego to kilka razy pociągnął do przodu z piłką.
Duda - kontra dla Jagiellonii po SFG (udało mu się zacentrować tam gdzie nie było żadnego zawodnika Wisły, idealnie dla zawodnika Jagii na rozpoczęcie akcji), kontra po kretyńskiej stracie w środku pola (Biedrzycki uratował nas wślizgiem ocierającym się o ninjitsu) oraz scena znana wszystkim kibocom Wisły: Kacper sam w polu karnym, wokół dwa metry wolnego placu, dostaje piłkę, strzela dwa metry nad bramką. Powoli acz nieubłaganie zbliża się koniec jazdy za metrykę, Podbeskidzie czy tam Resovia czekają.
Ogólnie - wstydu nie było, cieszyć się nie ma z czego, ale niech tylko Jop spróbuje wtopę z Wartą tłumaczyć zmęczeniem...
Już za cztery lata,
Już za cztery lata,
Może będzie Ekstraklasa!
|