Revolver napisał(a):

Tu nawet nie chodzi o to czy PMS jest coś warta, czy nie. Nie ma zagranicą polskich trenerów, bo przede wszystkim żaden z tych geniuszy nie zadał sobie nigdy w życiu trudu, żeby opanować angielski na akceptowalnym poziomie. Wyjątkiem jest Skorża, którego uważam za bardzo inteligentnego człowieka. Opanowanie języków to PODSTAWA we współczesnym świecie. Dlaczego Papszun - jeden z lepszych polskich trenerów ostatnich lat - wrócił z ogonem podkulonym pod dupę do Rakowa? Bo nikt poważny nie chciał brać kogoś, kto byłby językowym odludkiem. Jasne, można zatrudniać tłumacza, ale po co robić dodatkowe etaty, kiedy można mieć szkoleniowca, który sam ogarnia. Michniewicza bez angielskiego wzięli do Arabii, bo "trener kadry" i mogli sobie pozwolić na 150 tłumaczy, gdyby chcieli.
Dopóki nie będzie w Polsce trenera z połączeniem domowych sukcesów + języków, to mogą sobie najwyżej marzyć o jak najdłuższym pozostaniu na karuzeli w E-klapie, a nie wyjazdach.
|
Revolver, nie zgadzam się. Albo inaczej, moim zdaniem nie jest to kluczowy czynnik. Jest istotny ale nie kluczowy a tak rozumiem Twoją wypowiedź. Są przykłady rodzimych trenerów, którzy ogarniają popularny język obcy a dalej kręcą się tylko w naszym grajdołku - np. Jan Urban ( j. hiszpański ).