FraMat napisał(a):

Nigdy nie twierdziłem, że chodzi o narodowość, ale zdawanie sobie sprawy z realiów, w jakich gramy.
W związku z tym skazany na porażkę był kazdy, kto wierzgał przeciwko realiom opierając się na algorytmach i excelach.
Czyli: Rude, pewnie i Sobolewski, a dzisiaj Jop.
Oczywiście Sobol i Jop nie sami z siebie, ale w związku z wizją szefa.
Rude, akurat miał tę samą wizję, co szef, więc ten nie musiał mu jej narzucać.
|
Sobolewski mial farta bo mial Fernandeza, ktoremu wchodzil kazdy strzal rozpaczy. Mule, ktory potrafil przedryblowac 2-3 gosci i zrobic wyrwe w autobusie oraz Junce w formie, ktry umial porzadnie dorzucic. Jak mu odpadli ci goscie to punktowal tak jak kazdy inny trener.
taka dygresja z mojej strony ogolnie o trenerach:
Nie mowie, ze trener nie jest istotny bo jakas tam role wykonuje ale nie zgadzam sie ze zdaniem wielu osob, ktore przedstawiaja role trenera w meczu tak jakby chlop stal z padem w reku przy linii i gral w Fife na zywo kontrolujac poczynania zawodnikow, jakosc ich podan i celnosc strzalow. Kiedy sedzia gwizda poczatek meczu to tak z 95% odpowiedzialnosci za wynik spoczywa na zawodnikach.
Jako przyklad podam mecz z Lechia w Gdansku (1-1) co Villar i Baena mieli setki w samej koncowce - Villar strzelil prosto w bramkarza a Baena nie trafil na pusta bramke. Byli tutaj oraz na Twitterze ludzie, ktorzy za remis obwiniali trenera tak jakby to on osobiscie nie wykorzystal tych sytuacji.