|
@MaLk - Twój sarkazm jest nie na miejscu i wynika z braku argumentów.
Przyjrzyj się dokładnie a zobaczysz że w akcji było nieudane przekazanie krycia, zawodnik który krył wcześniej Zwolińskiego miał przejąć Biedrzyckiego ale go ten właśnie Zwoliński zablokował, plaster Biedrzyckiego doskoczył do Baeny (albo Jarocha).
Łęczna kryła strefą lub półstrefą (pewnie żeby nie dać "wyciągać" zawodników), nie "każdy swego" i to co było wg. Ciebie "odpuszczeniem" było normalnym zachowaniem. Nie ma we własnym polu karnym piłkarza którego można zostawić bez krycia.
Pisałem już - wielokrotnie traciliśmy tak bramki, przez pogubienie się w przekazywaniu krycia/blok na zawodniku.
Próbujesz ze mnie kpić ale Twoja ocena sytuacji jest ignorancka i prymitywna.
Druga rzecz że ta piłka wcale nie była łatwa do wybicia kiedy stał tam już Biedrzycki, bo była wrzucona na odpowiedniej wysokości w odpowiednie miejsce. Czyli na takiej że Biedrzycki nie musiał uderzać z miejsca, wychylać się żeby w nią trafić, po prostu uderzył tak jak chciał.
Pindroch, jak już pisałem, musiał brać pod uwagę kilka wariantów, inaczej mogłoby się skończyć jak u Brody z Cercle u siebie, gdzie nasz bramkarz wybiegł do nieistniejącej wrzutki i dostał piłkę za kołnierz. Mikulec akurat umie strzelić i wrzucić, często daje dobre piłki.
Dlatego nie zgadzam się z żałosnymi próbami umniejszania wzorcowo przeprowadzonej akcji.
Gdyby było więcej takich piłek to nasi wysocy obrońcy mieli by więcej goli.
Ostatnio edytowane przez wolfy : 12.03.2025 o godz. 11:34.
Już za cztery lata,
Już za cztery lata,
Może będzie Ekstraklasa!
|