MaLk napisał(a):

|
Nie no, chłopaki, bądźmy poważni. Wrzutka Mikulca to był klasyczny balon. Dlatego - oprócz Biedrzyckiego - wszyscy odpuścili nawet próbę walki o tę piłkę, zakładając, że wyłapanie jej przez bramkarza będzie formalnością. Wliczając w to gościa, który krył Biedrzyckiego jeden na jednego i po prostu od niego... odszedł, widząc jak i gdzie leci piłka. Sam bramkarz też zapewne uznał, że złapie to w zęby bez wysiłku, ewidentnie nawet nie starał się do tej piłki porządnie wybić. Co jeszcze zabawniejsze, piłka spadła dokładnie w to samo miejsce, w którym w chwili dośrodkowania stał (samotnie) bramkarz. Chwała Biedrzyckiemu, że mimo wszystko spróbował walczyć i wykorzystał ten ewidentny błąd bramkarza, chwała Mikulcowi, że dał bramkarzowi popełnić błąd, ale... tylko tyle. Statystycznie można odhaczyć bramkę po dośrodkowaniu, ale merytorycznie nie wnosi ona nic do dyskusji o (braku) jakości naszych dośrodkowań.
|
Sugeruję sobie na spokojnie obejrzeć, bo nie masz racji.
Od 3:47
1) Duda dośrodkowuje na takiej wysokości że można to tylko wybić
2) Zawodnicy Łęcznej będący bliżej Mikulca przesuwają się żeby zablokować strzał lub prostopadłe podanie
3) Pindroch ustawia się do interwencji (nie wie jeszcze czy będzie dośrodkowanie czy strzał, nie idzie w ciemno)
4) Biedrzycki zbiega
5)
Zwoliński momentalnie przesuwa się żeby zastawić obrońcę który krył Biedrzyckiego. Nie ma mowy o odpuszczeniu, bardzo inteligentne zachowanie Zwolaka. Przy okazji, jest to manewr bardzo często wykorzystywany przeciw nam.
6) Mikulec dośrodkowuje w punkt i na odpowiedniej wysokości (niewykonalne dla Dudy)
7) Biedrzycki skacze idealnie w tempo
8) Pindroch nie może machać łapami bo da w szczękę Biedrzyckiemu i będzie faul, nawet jeśli trafi w piłkę.
Próby robienia z tego farta uważam za bardzo słabe. Trzech zawodników Wisły (Mikulec, Zwoliński i Biedrzycki) zachowało się idealnie.
Gdyby piłkę wrzucał Duda, to ta w najlepszym wypadku byłaby na wysokości głowy Biedrzyckiego, ten musiałby strzelać z miejsca odchylając głowę i Pindroch złapałby to w zęby. Ostatnio Duda dostarczył Biedrzyckiemu piłkę na wysokości brody...
Kompletnie z AS-em nie bierzecie pod uwagę że Pindroch nie miał pojęcia co zrobi Mikulec zanim to zrobił. Biedrzycki dobrze się ustawił i bylo pozamiatane kiedy Mikulec idealnie dośrodkował a Biedrzycki wyskoczył w tempo.
Przy okazji - Biedrzycki przy wyskoku nie machał łapami (na co liczył Pindroch), wyskoczył niemal pionowo i nie było mowy o faulu w ataku.
Moim zdaniem to nie jest taka prosta sytuacja jak się niektórym wydaje.