FraMat napisał(a):

No i widzisz.
Podobnie osoby na tym forum piszące, że "Rodado to zwykły ogór", Janusz Gol byłby lepszy od Carbo, Starzyński powinien grać a nie Baena, a zamiast ściągać jakiegoś Mulę należy lepiej cierpliwie inwestować w "budowanie" Młyńskiego też zakładały to samo, co Ty, a mianowicie, że trenerzy wiedzą, co robią i będą potrafili go prawidłowo oceni oraz, że decyzja o jego przydatności powinna należeć do trenerów po testach i tak dalej
|
Trzeba mieć wyjątkowy tupet, żeby stawiać na jednej szali i zrównywać ze sobą słowa, iż decyzja o przydatności zawodnika leży po stronie trenerów, a nie anonimowych postaci z rumuńskich forów i bronieniem tego poglądu, z tworzeniem - jak to ujął Wolfy - "alternatywnej rzeczywistości", że Rodado to zwykły ogór, Sukiennicki może dawać równie wiele albo nawet i więcej niż Carbo, bo jest dynamiczniejszy, czy że lepiej stawiać na Młyńskiego lub Starzyńskiego i inny krajowy szrot niż na obcokrajowców, z którymi wyraźnie przegrywają rywalizację o miejsce w składzie. Albo takiej, w której Broda jest wartościowym bramkarzem zasługującym na grę w pierwszym składzie, a temperatura powietrza decyduje o poziomie zaangażowania Hiszpanów w przeciwieństwie do zaangażowania przykładowego Dudy, który rzekomo jest na to odporny podobnie jak reszta Polaków i zawsze daje z siebie 100% nawet zimą.
Jaroo1 napisał(a):
|
jak sprowadzają młode polskie talenty to wtedy te talenty są ble
|
O to, że niemal każdy z tych rzekomych polskich talentów grających w Wiśle w ostatnich latach ostatecznie okazał się "blee" zatroszczyli się oni sami swoimi dokonaniami, bez względu na to, w co ja wierzyłem i wierzę, oraz na co mieli nadzieję poszczególni trenerzy.

Takie są fakty.
Faktem jest też to, że wielu obcokrajowców i Hiszpanów grających w Wiśle w ostatnich latach okazało się wartościowymi zawodnikami, którzy coś pozytywnego realnie do tego zespołu wnieśli, w przeciwieństwie do tych młodych talentów.
Tradycyjną wyjątkową głupotą pisujesz się więc jedynie ty, próbując zmyślać to, co rzekomo mówiłem, co uważałem i negować powyższe fakty.
A Rodado w naszych polskich warunkach nigdy nie był i nie jest żadnym ogórem: więc nazywanie go tak było i jest dla niego i zdrowego rozsądku wysoce obraźliwe oraz haniebne. On i jego podejście do Wisły czy profesjonalizm powinny być stawiane za wzór właśnie tym młodym niby "wielkim talentom".