O Kutwa, co za mecz... Jak człowiek wpada w deprechę i ma ochotę wyrzucić szalik razem z koszulką to im się nagle chce przypomnieć że to jest jednak Wisła Kraków. To nie jest klub dla ludzi o słabym sercu.
Tak na gorąco:
Kutwa i Duarte muszą grać, podobnie jak Poletanović. Nawet Jaroch wczoraj to był poziom wyżej od Szota - Jaroch umie jednak dość przytomnie podawać do przodu, więc nie sabotuje choć jednej fazy gry. Wczoraj dużo było gry do przodu, jego braki nie były tak widoczne, a korzystaliśmy z tych nielicznych zalet.
Nie wiem czy graczem meczu nie powinien być Kutwa. Świetnym strzałem otworzył wynik przez co Ruch nie mógł murować. Był bardzo zdecydowany w interwencjach, skoczny, z niezłym doskokiem, czytał grę, asekurował. Był wszędzie gdzie powinien być. Dlaczego Jop go nie wystawił w pierwszym meczu, przecież między nim a Urygą jest przepaść?
Duarte jest dużo, dużo lepszy niż Alfaro w obecnej formie. Ponownie - co Alfaro robił w tej dyspozycji tydzień temu na boisku?
Owszem, wejście Poletanovicia bardzo dużo zmieniło, ale Jop kompletnie nie trafił że składem ze Zniczem. Dużo więcej bierności w obronie i zastoju w ataku nie wynikało z braku Poletanovicia. To nie tylko Poletanović sprawił, że Wisła nagle przypomniała sobie co to jest pressing i szybkie wyprowadzanie piłki.
I do cholery - czemu szansy w końcówce takiego meczu nie dostaje Kuziemka

? Zepsuć nic tu już nie mógł a mógł się otrzaskać z pierwszą ligą przez dobre 30 minut, dla takiego chłopaka bezcenne