Kurz napisał(a):

Ciągle masz problem z odróżnieniem chcieć a móc. Jedynym miernikiem możliwości są wyniki i one dosyć wyraźnie określają miejsce, w którym się znajdujemy. Biczowanie słabych piłkarzy mija się z celem. Udowodnili już wielokrotnie, że nic z nich nie będzie. Nie są nie tylko w stanie grać na poziomie, który by się nam przydał, ale nawet przez dłuższy czas utrzymać swojej najwyższej formy.
Jak już kiedyś wspominałem my musimy wygrywać mecze, większość przeciwników tylko może. To już na wstępie stawia nas w słabszym położeniu, tym bardziej, że nasi ofensywni piłkarze aż tak bardzo nie przerastają zapierdalaczy z drużyn przeciwnych. Lekarstwem na Wisłę jest zazwyczaj to samo i jeśli nie nie udaje nam się nic wymyślić, albo zawodzi skuteczność, oglądamy takie żałosne spektakle, jak w meczu ze Zniczem. Oczywiście mamy kilku niezłych zawodników, którzy dają nam jakość (co tylko zaciemnia obraz, bo często wygrywamy dzięki ich indywidualnym wyskokom), ale połowa drużyny odstaje i nie da się z tym przejść ot tak do porządku dziennego.
|
No już człowieku nie ....... że bieganie, zaangażowanie i jazda na dupie jest ponad możliwości Dudy, albo krycie najbliższego - Szota.
Statystyki pokazują że Duda to pierwszoligowy plankton, ale jego olewka na boisku pokazuje o wiele więcej. Myślę że na tym etapie większość wymaga już tylko profesjonalizmu i zaangażowania w każdym meczu. A tego ewidentnie brakuje i to nie tylko o ostatni mecz tu chodzi.
Reasumując - statystyki Dudy to nie przypadek, ale może byłyby lepsze gdyby miał mentalność sportowca. Taki wspomniany wyżej Mikulec też nie jest geniuszem piłki, ale do umiejętności dokłada zaangażowanie i wybieganie. Jeszcze nie miał u nas meczu żeby sobie bezmyślnie truchtał. I to na boisku widać.