Patryko napisał(a):

Dodałbym jeszcze do tego kolejny czynnik, który zaczyna coraz wyraźniej pętać nogi naszej machinie AI. Zerowy stan konta.
Zarówno Jop, jak i JK mogą zaklinać rzeczywistość, że już nie potrzeba wzmocnień, ale co kibic wczoraj zobaczył w meczu ze Zniczem, to nie pozostawia żadnych wątpliwości gdzie wzmocnienia potrzebne są na już.
Jeśli mamy grać cały czas rozbijanie autobusu przeciwnika grą skrzydłami, to potrzebujemy do tego dwóch skrzydłowych i prawego obrońcę na poziomie Mikulca, który jako jedyny nadaje się do takiej taktyki.
|
Weźmy takiego Baene gdzieś z przełomu października i listopada. Zaraz po odejściu Moskala i rozpoczęcia pracy przez Jopa. Chłopak miał bezwzględnie jeden z najlepszych momentów w Wiśle. Sam pisałem, że pokazał kilka rzeczy, których z punktu widzenia jego boiskowej inteligencji w życiu po nim bym się nie spodziewał. Bardzo przy tym charakterystyczne, że zespół w tych dobrych meczach był jednak w stanie wykreować mu trochę więcej przestrzeni na skrzydle. Przychodzi zima. Czas na pracę, wyciągnięcie wniosków z rundy oraz utrwalenie tego co dobre i próbę dalszej eliminacji tego co złe. Co dostajemy? Starego niedobrego Baene, który w totalnie statycznej grze zespołu staje się skrajnie przewidywalny.
Inny przykład to Starzyński, który w rewanżu ze Spartakiem zagrał najlepszy mecz w Wiśle od pięciu lat. Zwłaszcza przy zdobytej bramce chłopak dosłownie wyglądał na totalnie zaskoczonego, że w ogóle można takie rzeczy robić na boisku. I to jest chyba najlepszym podsumowaniem. Zespół jako całość jak i pojedynczy zawodnicy mają większy potencjał, niż regularnie pokazują to na boisku. Są pojedyncze przebłyski, które długofalowo powinny być utrwalane i pojawiać się coraz częściej. Przynajmniej tak działa to w każdym w miarę normalnie funkcjonującym zespole. Z jakiś przyczyn nie u nas.
Karherop napisał(a):

|
Odnoszac sie do tego meczu (poza oczywistym wku rwieniem wynikiem) to jestem zmasakrowany podejsciem pilkarzy w 1 polowie.
|
Ja już zwalania wszystkiego na kopaczy nie kupuję. Zmieniają się trenerzy, gdzie mieliśmy naprawdę bardzo różnych ludzi jeśli chodzi o podejście do szatni. Od skrajnego introwertyka Sobola, do ekstrawertyka Rude. Powinny być jakieś choćby subtelne różnice w mentalu drużyny. Nie ma żadnych. Kadra zresztą na przestrzeni tych 2 lat też się trochę zmieniła. Dla mnie ten zespół cały czas wygląda jakby wychodząc na mecz nie bardzo wiedział co ma grać. Zresztą śpiewka bez względu na trenera też jest taka sama. W kółko - zrobiliśmy w przerwie korekty w taktyce, mieliśmy dobre liczby, zrobiliśmy w przerwie korekty w taktyce, mieliśmy dobre liczby. To naprawdę wygląda tak jakby ci ludzie byli wtłaczani w system gdzie odgórnie mają narzuconą jakąś utopijną szkoleniową wizję i zobowiązani są do próby jej osiągnięcia bez względu na logike. Krwa mać nawet wychodząc na jebanego orlika raz na tydzień człowiek mimo woli po roku zauważy, że jest lepszym piłkarzem, a żeby być tak samo ujowym, albo zaliczać sportowy zjazd to naprawdę trzeba się bardzo postarać, albo z uporem maniaka robić coś w kółko źle.