|
Zgadzam się.
Dlatego osobiście powątpiewam, żeby ktokolwiek, nie tylko Kwiecień, chciał przejmować spółkę z olbrzymimi długami i z trupami, jakie jeszcze mogą wypaść z szafy.
No chyba, że myk typu: wchodzę do Wisły, ale wszystkie dotychczasowe długi obciążają osobiście tych, którzy je zaciągnęli - praktycznie nierealne skoro chodzi o osobę prawną.
Lub faktyczne umorzenie wszystkich (lub większości) długów z koniecznością odprowadzenia podatku z tytułu powstałego w ten sposób przychodu, co i tak jest sumą dużo mniejszą niż umarzany (z odsetkami) dług.
W takim przypadku nowy właściciel (pewnie razem z dotychczasowym) płaci tylko podatek z tytułu powstałego przychodu.
(Podatku można uniknąć przy postępowaniu restrukturyzacyjnym).
Nie wiem tylko, czy taki podatek płaci się bezwzględnie czy może zostać on wyzerowany jeśli tak czy owak firma przynosi stratę na działalności.
To tylko moje zdanie, z którym nikt nie musi się zgadzać
...nie będę wchodził w dalsze dyskusje z idiotą....
|