No a potem się dziwią że nic nie idzie, zawodnicy zaliczają zjazd .jak gangrena opanowała cały klub i jego otoczenie. Niby krakowskie powietrze tak działa. Śmiem twierdzić że to fetor gnijącego klubu tak działa na nowo przybyłych i po pół roku już jest ....... niety. Całe to odnowienie i ratowanie to było leczenie syfa pudrem. Syf był tylko nie było go widać aby mógł przegrupować siły i ewoluować do nowej rzeczywistości. Niestety cały ten syfilis pasożytniczy będzie bytował na klubie do jego upadku.