Karherop napisał(a):

Strasznie krecicie afere z tego Francuza, tymczasem za Kiko:
(...)
|
No dobra, podałeś przykłady tego, że od dawna mamy podobną politykę transferową w sytuacji, gdy my od dawna taki sposób uprawiania polityki transferowej krytykujemy... a jednocześnie taka polityka transferowa doprowadziła nas do miejsca, w którym jesteśmy.
Ja wiem, że ludzie ciągle wierzą w to, że my jesteśmy Wisła, więc z założenia musimy sprowadzać lepszych jakościowo zawodników od innych i tylko taka przewaga jakościowa zapewni nam awans a potem powrót na należne miejsce w ekstraklapie.
Tak się już do tej przewagi jakościowej przyzwyczailiśmy, że nie wyobrażamy sobie, żeby mogło być inaczej. Piłkarz, który gra w Wiśle ma być najlepszy, nie jakiś przeciętny I-ligowy wyrobnik. Odbicie tej filozofii jest widoczne nie tylko w gabinetach klubu, ale i szeroko reprezentowane na tym forum. My tymi I-ligowymi piłkarzami tutaj, powiedzmy sobie szczerze, gardzimy.
Sami doprowadzamy się zatem do tego błędnego koła - jedyną opcją, żeby znaleźć lepszego jakościowo piłkarza w naszych realiach sportowo-finansowych jest szukanie "okazji", piłkarzy po przejściach, po poważnych kontuzjach, na zakręcie kariery, do odbudowania, z "nieoczywistych" kierunków, niższych lig zagranicznych itp. Inaczej rzecz ujmując - zawsze egzemplarzy z jakiegoś powodu "wadliwych" i obarczonych dużą dozą ryzyka, że transfer nie wypali. Wiecznie w poszukiwaniu świętego Graala, z wiarą, że uda nam się znaleźć jakieś magiczny sposób, magiczne źródło, którego nikt wcześniej nie odkrył i eksploatować je w nieskończoność. Był kierunek hiszpański, teraz będzie kierunek grecki, bo obecnie mamy dyrektora sportowego, który ma rozeznany akurat ten rynek. Pomińmy przy tym litościwie wątek tego, że tak budowaną kadrę uzupełniamy w drugiej połowie niedoświadczoną młodzieżą.
Robimy to w przeświadczeniu, że to jedyna droga, że ponieważ jest jak jest, to jesteśmy skazani na to, że tylko tacy piłkarze są w naszym zasięgu.
Tak, rzeczywiście tylko tacy są w zasięgu - o ile milcząco przyjmujemy, że pierwotne założenie jest prawdziwe, to o tym, że musimy mieć kadrę przerastającą jakościowo tę ligę.
Dla mnie to błąd fundamentalny. Z założenia rezygnujemy z I-ligowych wyrobników. Z założenia ignorujemy wartość dodaną (lub ujemną), jaka dla kadry wynika z tego, w jaki sposób ukształtowane są pozostałe elementy działalności klubu: sztab trenerski, scouting, fizjomed itp. Z założenia zamykamy sobie wszystkie sensowne opcje, które mogłyby co najmniej uzupełniać tę strategię, minimalizując związane z nią ryzyko.