Drozd napisał(a):

|
To że Maskant przegrał wszystkie sparingi to dowód, że lepiej sparingi przegrywać? Ja tam uważam że zawsze lepiej jest wygrać niż przegrać, ale co kto lubi...
|
Niekoniecznie. Czasem lepiej żeby wszystkie mankamenty wyszły podczas sparingów niż zlać jakieś pionki, korzystając z tego że błędy nie zostały wykorzystane (a we wszystkich sparingach były jaja w obronie) a potem dostać w ryj od Znicza.
A czasem jest to kompletnie bez znaczenia bo taki Uryga już lepszy nie będzie.
Po prostu na siłę szukasz pozytywów, podczas gdy reszta traktuje sparingi jako kompletnie niemiarodajne. Gdybyśmy zagrali z lepszymi zespołami i trzy razy dostali w ryj to też by niewiele znaczyło, a mogłoby być bardziej pożyteczne.
Równie dobrze możesz się podniecać tym że w wewnętrznej gierce pierwsza drużyna wysoko wygrała z rezerwami.
W grze o punkty nikt nie odstawia nogi i wtedy zwykle Sukiennicki ginie, Gogół uchyla się przed piłką, Starzyński zakłada czapkę niewidkę, a Jaroch i Uryga kryjąc na radar prowokują kolejne sytuacje w polu karnym.
Z drugiej strony - może lepiej cieszyć się na wyrost, skoro może nie być innych okazji.