stary dziad napisał(a):

I teraz wracam do klubów piłkarskich.
Co do zasady są dwa rozwiązania- albo pojawi się "wujek z Ameryki" albo 4 liga.
Nasz Prezesek dalej próbuje zaklinać rzeczywistość ale zakładam, że do jego świadomości już to dotarło.
|
Cały Twój wpis jest bardzo interesujący, ale odniosę się wyłącznie do ostatniego akapitu. Obawiam się, że żaden wujek z Ameryki się nie pojawi. Ludzie, którzy mają wielkie pieniądze nawet nie spojrzą w stronę Wisły, gdy mają do wyboru kluby z lig hiszpańskich, angielskich czy włoskich. Ludzie, którzy mają trochę mniejsze pieniądze, ale wciąż duże, zainwestują w Wisłę wyłącznie jeżeli w tabelkach będzie im się wszystko zgadzać w perspektywie, np. dziesięcioletniej. Żeby im się zgadzało, to zaczną likwidować wszystkie "misyjne projekty" niezwiązane z pierwszą drużyną. Tu należy postawić pytanie czy warunkiem sine qua non sprzedaży klubu nie będzie zakaz "gwałcenia ideałów" jakie powstały w głowie JK?
Jeżeli ktoś jest mocno wierzący, to może się łudzić, że do Wisły przyjdzie ktoś z względnie dużym portfelem i Wisłą w sercu. Ktoś dla kogo ten klub nie będzie biznesem (chodzi mi zarówno o zyski materialne i niematerialne - promowanie siebie poprzez klub) a spełnieniem młodzieńczych marzeń (vide: prezes Rakowa).
W kontekście inwestora najbardziej prawdopodobny jest scenariusz z jakimś funduszem, który będzie chciał wykorzystać klub jako element transakcji łańcuchowych. Liczę, że jeżeli ktoś taki się pojawi, to JK odrzuci ofertę. Niemniej jednak, odrzucanie podobnych ofert w przeszłości nie oznacza, że w przyszłości taka oferta nie zostanie zaakceptowana (zwłaszcza jak się jest w sytuacji realnego zagrożenia utraty milionów złotych pożyczonych klubowi ze swoich prywatnych środków).