stary dziad napisał(a):

Aha
Czyli stawiasz tezę, że wina jest po stronie piłkarzy bo nie jeździli na d..ach.
Idąc konsekwentnie tym rozumowaniem trzeba się zgodzić, że stan taki był akceptowany przez zarząd klubu i trenera.
Czyli przez Prezeska i Rude.
No bo jeśliby tego nie akceptowali, to by coś zrobili.
Owszem, taki wniosek jest być może w jakiś sposób niewłaściwy w stosunku do trenera ( no bo po sezonie rzucił papierami). Ale nie ma żadnych dowodów i przesłanek aby przeszkadzało to Prezeskowi. No bo jakby przeszkadzało to rozgoniłby to towarzystwo.
No chyba, że przyjmiemy że największym i jedynym leserem był Sobczak i dlatego został pogoniony.
Ale, widząc jego ówczesne zaangażowanie w grę, takie stwierdzenie byłoby oczywistą nieprawdą.
Wniosek końcowy, jaki wynika z Twojej tezy jest następujący:
Prezesek w pełni akceptuje postawę olewacką naszych piłkarzy.
Dodatkowo, mydli nam oczy, iż chce awansować w tym sezonie, bo w żadnym przypadku nie zmienił mentalności swoich piłkarzy.
|
Prezesek jak sam przyznaje popełnia błędy i mam nadzieję że się na tych błędach uczy. Między innymi tego, że drużyna to nie przytułek dla pozorantów. Nie jest tak łatwo "rozgonić towarzystwo" kiedy nie ma kasy na nowe. To trzeba robić metodycznie. Zatrudniać może nawet słabszych, ale ambitnych. Jakie było plucie na Mikulca na początku, zwłaszcza po Wiedniu, a co się ostatecznie okazało. Każdy piłkarz ma możliwość stawać się lepszym, tylko nie może kalkulować czy opłaca mu się walczyć., ryzykować kontuzję. Jeżeli zacznie to robić jest na równi pochyłej. Tak było u nas od pogonienia Hyballi. Nikt niczego nie musi, zaraz jest kolejny mecz, klepanie po plecach i rodzinna atmosfera. Teraz powoli zaczynamy mentalnie uzdrawiać szatnie, a to trudny proces...