stary dziad napisał(a):

Aha
Czyli stawiasz tezę, że wina jest po stronie piłkarzy bo nie jeździli na d..ach.
Idąc konsekwentnie tym rozumowaniem trzeba się zgodzić, że stan taki był akceptowany przez zarząd klubu i trenera.
Czyli przez Prezeska i Rude.
No bo jeśliby tego nie akceptowali, to by coś zrobili.
Owszem, taki wniosek jest być może w jakiś sposób niewłaściwy w stosunku do trenera ( no bo po sezonie rzucił papierami). Ale nie ma żadnych dowodów i przesłanek aby przeszkadzało to Prezeskowi. No bo jakby przeszkadzało to rozgoniłby to towarzystwo.
No chyba, że przyjmiemy że największym i jedynym leserem był Sobczak i dlatego został pogoniony.
Ale, widząc jego ówczesne zaangażowanie w grę, takie stwierdzenie byłoby oczywistą nieprawdą.
Wniosek końcowy, jaki wynika z Twojej tezy jest następujący:
Prezesek w pełni akceptuje postawę olewacką naszych piłkarzy.
Dodatkowo, mydli nam oczy, iż chce awansować w tym sezonie, bo w żadnym przypadku nie zmienił mentalności swoich piłkarzy.
|
Nasz problem to fakt że na niektórych pozycjach mamy piłkarzy na poziomie Ekstraklasy (Rodado, Zwoliński, Carbo, Igbekeme, Colley, może Mikulec), na innych - solidny poziom pierwszej ligi (Baena, Alfaro, Letkiewicz, Kutwa), ale wielu to poziom spadkowicza albo wręcz drugoligowy, bądź niżej: Sukiennicki, Szot, Jaroch, Biedrzycki, Uryga, Dziedzic, Fazlagić, Młyński, Starzyński itp. bąbelki.
Kiedy gra i jest w formie pierwszy skład - jest dobrze. Kiedy zaczynają wypadać kluczowe elementy - poziom gry leci na ryj, a wyniki wraz z nim.
Napinka na Puchar Polski, gra w europejskich pucharach przetrzebiła najlepszych, podczas gdy nieudacznicy jak Sukiennicki są w stanie co najwyżej nas utrzymać. Może...