|
Zasada jest prosta, trzeba grać dobrze, wydawać jak najmniej i spłacać dług. O ile takie podejście miało sensowność w ekstraklasie - jak najtańsza kadra, aby tylko się utrzymywać i powoli spłacać dług z zysków np z biletów, praw tv czy potencjalnych transferów tak na prawdę obecnie w I lidze to nawet zasadne byłoby większe zadłużenie się, przepłacenie kadry aby tylko awansować (przy mądrym prezesie). W I lidze nie ma opcji aby się nie zadłużać.
Generalnie dług tak czy siak się powiększa, kadra ciągle za duża i mimo pozbywania się przepłaconego szrotu, nadal coś ten budżet płacowy nie maleje (ile zarabia Carbo czy Rodado?) miało być taniej, nie jest. Mało tego, mimo odpalania szrotu, zerowych struktur w klubie itd długi ciągle rosną a wyniki są co raz gorsze. Nie widać na horyzoncie żadnego pomysłu na awans. Nie zostało zrobione nic aby do awansu dążyć.
Z takim zarządzaniem, nawet w dłuższej perspektywie czeka nas upadek klubu, bo tu jest ciągle igranie z losem. Niekompetentny człowiek w roli "zbawcy", bawi się we wszystko po swojemu, uczy się kolejny rok prezesowania, pomysłów zero, realnej sprawczości zero. Także pozostaje jedynie pytanie ile jeszcze sezonów ta łajba może dryfować po tym morzu długów i kreatywnej księgowości? Oraz ile jeszcze jest znieść powiększania długu.
drozd:
Co powiesz jak okaże się, że Wisła awansuje, będzie grała lepiej niż wcześniej, a pomysły Królewskiego przyniosą jednak dobry efekt? Znajdziesz w sobie choć odrobinę taktu, by chociaż przeprosić?...
...Przeprosisz? Łaskawca. W dupę sobie wsadź przeprosiny pajacu zasrany. Jak nie awansujemy to przeproszę...
...Jak nie awansujemy to przeproszę, że nazwałem cię zasranym pajacem. Jeżeli awansujemy nie przeproszę i będę aktualną sraczkę przypominał.
|