|
Dawno nie było o finansach. A przecież klub opublikował wreszcie sprawozdanie finansowe za okres od lipca 2023 do czerwca 2024.
Zanim ktoś zacznie analizować liczby należy zwrócić uwagę na jedną istotną rzecz. Klub dokonał w wyżej wymienionym okresie umorzenia tzw. długu historycznego na kwotę prawie 6 milionów złotych. To zmniejszyło zobowiązania długoterminowe, a co za tym idzie generalnie zobowiązania na analogiczną kwotę. Poprawiło to też o 6 milionów złotych wyniki. Przy czym należy pamiętać, że jest to operacja czysto księgowa w żaden sposób nie wpływające na realne finanse spółki. Gdyby pominąć ten efekt to wynik netto pomimo dodatkowych wpływów związanych z PP był dokładnie na poziomie poprzedniego sezonu i wyniósł -14 milionów (-8 milionów w sprawozdaniu).
Na marginesie można już chyba w obliczu tak dużego umorzenia i braku w nim jakichkolwiek pożyczek od prezesa Królewskiego stwierdzić, że jego deklaracje umarzania swoich pożyczek przed końcem sezonu 2023/24 okazały się niespecjalnie wiarygodne.
Nie mam za bardzo czasu robić teraz analizy wszystkich pozycji bilansu i rachunku wyników ale sądzę, że ciekawy będzie szybki rzut oka na poziom zadłużenia na koniec minionego sezonu w porównaniu do początku rządów aktualnej ekipy (końca rządów prezes Sarapaty) i początków kadencji aktualnego prezesa.
Przede wszystkim zgodnie z oczekiwaniami globalny poziom zadłużenia przekroczył 100 milionów złotych i to pomimo operacji opisanej powyżej. To ma jednak drugorzędne znaczenie, bo kwota ta obejmuje wspomniany już wcześniej dług historyczny, który jest tylko zapisem księgowym.
Znacznie ważniejsza jest kwota realnego całkowitego zadłużenia klubu (czyli pozycja Zobowiązania i Rezerwy na Zobowiązania pomniejszona o wartość długu historycznego).
To całkowite zadłużenie wyniosło na koniec minionego sezonu 65,5 miliona złotych. Na koniec 2018 roku było to 45,8 miliona złotych, a w najlepszym momencie po akcji ratunkowej czyli na koniec 2020 roku 35,8 miliona złotych. Można więc powiedzieć, że generalna sytuacja finansowa spółki jest o 20 milionów gorsza od momentu gdy władzę nad nią oddawała prezes Sarapata i aż o 30 milionów gorsza niż w najlepszym momencie akcji ratunkowej.
Dla toczących długie dyskusje o jakości zarządzania przez aktualnego prezesa mogę dodać informację, że na koniec 2022 roku całkowite realne zadłużenie wynosiło 48,3 miliona złotych. To oznacza, że podczas pierwszych 18 miesięcy rządów prezesa Królewskiego zadłużenie Wisły powiększyło się o 18 milionów złotych. Milion co miesiąc! Robi wrażenie.
Liczby powyżej pokazują sytuację generalnie ale nie pozwalają zrozumieć jak to możliwe, że spółka dalej funkcjonuje pomimo tak wysokiego zadłużenia. Aby to wyjaśnić można przeanalizować dwa wskaźniki. Zobowiązania pilne (to moja nazwa proszę nie szukać w podręcznikach) będące sumą zobowiązań handlowych o terminie do 12 miesięcy oraz zobowiązań z tytułu wynagrodzeń. Ten wskaźnik pokazuje w jakim stopniu spółka finansuje się za pomocą opóźniania płatności swoim partnerom handlowym i pracownikom czy współpracownikom. Takie płatności są zwykle najbardziej pilne (stąd nazwa). Drugim wskaźnikiem będzie suma kredytów i pożyczek (które w przypadku Wisły w większości stanowią pożyczki od właścicieli).
Zobowiązania pilne wyniosły na koniec minionego sezonu 25,3 miliona złotych. To tylko o milion złotych mniej niż na koniec 2018 roku kiedy wyniosły one 26,3 miliona złotych. Ten poziom jest ważny o tyle, że jak pamiętamy właśnie na koniec 2018 roku Wisła straciła płynność. Teraz pozostało już bardzo niewiele zapasu. W najlepszym momencie akcji ratunkowej, czyli na koniec 2020 roku zobowiązania pilne wynosiły 15,3 miliona złotych. Na początku kadencji prezesa Królewskiego było to 23 miliony.
Jeśli chodzi o pożyczki to wynosiły one wraz z odsetkami na koniec ubiegłego sezonu 29,4 miliona złotych. I to jest właśnie tajemnica względnej stabilności finansowej klubu. Ta potężna wielkościowo pozycja znajduje się wedle deklaracji prezesa pod kontrolą. Wypada mieć nadzieję, że tak jest w rzeczywistości. Trochę przeczy temu fakt, że pożyczki te w większości tkwią w zobowiązaniach krótkoterminowych, czyli są one regularnie przedłużane ale nigdy więcej niż o 12 miesięcy. To nie jest dobry sygnał. Warto też mieć świadomość, że same odsetki od tych pożyczek kosztowały Wisłę w ubiegłym sezonie aż 2,1 miliona złotych.
Reasumując można powiedzieć, że całościowa sytuacja finansowa Wisły Kraków jest na koniec sezonu 2023/24 znacznie gorsza niż w momencie gdy rozpoczynała się akcja ratunkowa. Jest to wypadkową tego, że Wisła jest mniej więcej takiej samej sytuacji jak pod koniec 2018 roku jeśli chodzi o pilne zobowiązania do partnerów handlowych i pracowników oraz wyższego o prawie 25 milionów zadłużenia z tytułu pożyczek.
Niestety to jest już tylko historia i stan na 30 czerwca 2024. Jak wiemy budżet tego roku jest zbudowany analogicznie do lat poprzednich czyli można się spodziewać kolejnych 10-12 milionów zadłużenia. Musimy mieć nadzieję, że będzie to znów zwiększenie pożyczek od właścicieli. Otoczenie spółki istotnego wzrostu kredytowania może już nie dostarczyć.
Powód: Było półrocze zamiast półtora roku
Ostatnio edytowane przez Piknik1906 : 29.12.2024 o godz. 23:41.
|