Wyświetl pojedynczy post
Markus
Senior Member
 
 
Od: 11.2002
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#24210
Stary 28.12.2024, 14:00
Witalis napisał(a):Wyświetl post
Kimś musimy grać, a skoro chcemy wygrać I ligę, to dobrym pomysłem jest trener, który zna I ligą i wie, którzy zawodnicy w I lidze wyróżniają się umiejętnościami i pasują do jego pomysłu na drużynę.


Z naszym potencjałem mamy większe szanse na takiego trenera niż obcokrajowca ze świetnym warsztatem oraz dział scautingu, który będzie wyszukiwał piłkarzy z całego świata jak w fm-ie, jednocześnie analizując ich profil psychologiczny: czy odnajdą się u trenera, czy odnajdą się w I lidze. Nie mamy na to pieniędzy i ludzi.
To jest naprawdę przezabawne.

Choćby milion razy zostało zweryfikowane i udowodnione, że dobra znajomość pierwszej ligi nic nie zapewnia i nie ma żadnego wymiernego znaczenia, bo liczy się warsztat trenera, ci sami ludzie po raz milion pierwszy w kółko będą pisać, że daje jakąś przewagę i że jest to cecha wymagana oraz na tyle ważna, iż pod jej kątem należy prowadzić selekcję kandydatów.

Jaka to bzdura ostatnio udowodnił Moskal, a wcześniej Sobolewski, trenerzy, którzy tą znajomość na pewno mieli, gdy obejmowali posadę. Mieli pięknie przez to punktować, miało być im łatwiej wygrywać awans, organizować drużynę, bo przecież znali ligę i zawodników rywali. Było tak? Nie.

Polskie realia ligowe znali także doskonale tacy wybitni trenerscy fachowcy jak Tadzio Pawłowski, Kazimierz Kmiecik, Marek Kusto, Skowronek i wielu, wielu innych, których nie uchroniło to od kompromitacji. Tak czy nie?

Dalej - choćby milion razy zostało zweryfikowane, że Wisła może ściągnąć, zatrudnić i utrzymać z zagranicy tak jakościowych piłkarzy jak Carbo, Rodado, Igbekeme, Moltenis, Villar, Mula (do wcześniejszych przykładów Carlitosa i innych już nie będę sięgał, wielu z nich grało u nas za bardzo niskie pensje), to i tak znajdą się tacy, którzy po raz milion pierwszy wyprodukują taki nonsens jak stwierdzenie, że nie mamy na to możliwości i nie możemy mieć na tyle dobrej znajomości niższych lig np. Hiszpanii czy Francji lub Włoch, by kontraktować stamtąd odpowiednich piłkarzy pod względem umiejętności i cech wolicjonalnych.

Kolejny fałszywy stereotyp. A głoszący go są odporni na fakty i to co się dzieje lub działo.

Otóż możemy, co pokazały choćby ostatnie lata i właśnie takie osoby jak Rodado, Carbo i pozostali, których wymieniłem. To były najlepsze kadrowo ruchy i najlepiej wydane pieniądze w ostatnich latach (pomimo iż trafiały się oczywiście również pomyłki). Lepsze niż inwestycje w tych rzekomo solidnych ligowców jak Żyro, Sapała, Sobczak, Biedrzycki, Jaroch, Uryga, Łasicki czy w rzekome wielkie talenty jak Wachowiak, Młyński, Olejarka, Gogół, Szywacz, Starzyński, Dziedzic, Krzyżanowski, Niewiadomski, Biegański itd.

Choćby milion razy się okazywało, że droga szkolenia młodych w Wiśle po prostu nie działa i nie funkcjonuje, nie daje zawodników, którzy w istotny sposób podnoszą jakość zespołu lub których później odsprzedajemy za sensowne pieniądze, milion razy będą odzywać się głosy, że powinniśmy dalej stawiać na tą drogę, nawet coraz mocniej, a nie na sprowadzanie najemników, z którego przynajmniej czasem jest jakaś korzyść i co rzeczywiście może być realnie opłacalne przynajmniej sportowo. Że szkolenie młodych może być pełnowartościowym komponentem polityki kadrowej.

Otóż ostatnie dekady pokazały, że nie może. Nie w Wiśle.

Ale jak ktoś sobie coś zakoduje, to nawet jak jest to w kółko weryfikowane dalej będzie pleść swoje bzdury. To łatwiejsze niż pomyślenie i wyciągnięcie wniosków.

W normalnym klubie szkolenie młodych rzeczywiście mogłaby być szansą zarówno na zarobek jak i na uzupełnienie kadry w wartościowy sposób. Ale Wisła od lat nie jest normalnym klubem i jeszcze długo nie będzie. Nie żyjemy w rzeczywistości, w której to działa. Zakodujcie to sobie wreszcie i skończcie z mrzonkami i wiarą w oderwane od realiów stereotypy.
Ostatnio edytowane przez Markus : 28.12.2024 o godz. 21:17.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze
"
Odpowiedz cytując