Kurz napisał(a):

|
Może jeszcze dodam, nie jestem piłkarskim patriotą. Dla mnie młodzieżowców mogłoby zupełnie nie być, a jeżeli już jakiś być musi, niech będzie to bramkarz.
|
krytycy wychowywania, sprowadzania i rozwijania młodych piłkarzy starają się tutaj usilnie kogoś przekonać, że to kwestia niczym nieuzasadnionego "patriotyzmu", ale to wynika z prostego strategicznego myślenia, kalkulacji i miejsca polskiej piłki w łańcuchu pokarmowym
w kontekście naszego klubu, Wisła przespała moment gdy cała czołówka ekstraklasy rozwijała akademie i stawiała na eksport nawet piłkarskich półproduktów, bo obok dochodów z TV i pucharów transfery to druga noga przychodów; obecnie nawet srający pieniędzmi Raków stara się kupować młodszych zawodników z Polski, żeby ich rozwijać i sprzedawać dalej bez wielkiego uszczerbku na poziomie sportowym, ewentualnie za część zysków zastępując ich starszymi, trudniej sprzedawalnymi najemnikami, resztę inwestując w szkolenie - jest to charakterystyka polskiej piłki w ogóle, a nie klubu X albo Y; dyskusja o masowym nierozwijaniu zawodników (powiedzmy to dyplomatycznie, nikomu nie zależy na tym żeby ich zjebać, ale tak się dzieje) przez Wisłę była już wiele razy i nie będę do tego wracał, napiszę tylko że to komiczne że według niektórych wina spada wyłącznie na piłkarzy, obojętnie czy rozmawiamy o umiejętnościach twardych czy o mitycznym zapierdalaniu - dla mnie oprócz ograniczonej puli zawodników których możemy szkolić i sprowadzać wina spada na klub
męki opisywane w tym temacie wynikają z tego, że mamy do zrealizowania cel krótkoterminowy - czyli awans - któremu sprzyja sprowadzanie najemników, co niestety z długofalowego punktu widzenia jest mało opłacalne i niesie za sobą ryzyka, które można znać nie tyle grając, pracując czy zarządzając w klubie piłkarskim, ale praktycznie w każdej pracy ze zróżnicowanym zespołem ludzi pracującym na wspólny cel
można być infantylnym jak Markus, który myśli że zmienne oprócz domniemanych umiejętności zawodników zebrane w kupę są zupełnie marginalne, można też rozgrzeszając politykę klubu spojrzeć na to racjonalnie pod kątem zachowywania proporcji w drużynie, no i próby zrobienia jednocześnie czegoś na już, i na przyszłość
ktoś tu celnie wspomniał, że rynek jest przetrzebiony i musimy grzebać głównie w śmietniku, ale przykłady Letkiewicza czy Kutwy którzy znaleźli się w składzie z względnym powodzeniem niemalże z dupy i tak powinien na zawsze kończyć temat jednostronnej krytyki (powinniśmy się raczej skupić na tym, jak tych piłkarzy nie zjebać i ustabilizować ich formę oraz rozwój); nie wybiegając tak daleko pamiętam, że jak Duda był na delikatnej fali to krytyka na chwilę ucichła bo znalazły się inne kozły ofiarne, ale ludzie którzy odbierają racjonalną premedytację takiej polityce klubu mówią tak naprawdę o sobie - przykładem jest typ który z niewiadomego mi powodu (mam nadzieję że nie osobistego) przysrywa się z urzędu do młodych piłkarzy z Polski, a kompletnie nie rozumie realiów ani aspektów budowania kompletnej drużyny