stary dziad napisał(a):

Myślę, że jest to efektem naszej pozycji na rynku.
Na pewno w takim Sląsku czy Koronie, w momencie realnej oferty, samorządy dokonają odpowiednich "operacji finansowych" aby ulzyć inwestorowi.
Idąc dalej, popatrzmy na cracovię, tu po zapowiedzianym dokapitalizowaniu potencjalny kupujący dostanie klub bez żadnych (nomen omen) garbów.
Pewnie inwestor będzie musiał wydać na zakup dobre kilkadziesiąt milionów ale w zamian otrzyma klub "na plus", nieruchomości (m.in Rączna) i potencjał ekstraklasy.
A my? Nawet jakby udało się komuś kupić za złotówkę to na wejściu ma do spłacenia długów na pewnie 50 mln. Owszem, jakby właściciele/pożyczkodawcy umorzyli swoje należności to byłoby łatwiej, ale, mam poczucie, że na to się nie zanosi 
Więc kto ma się do nas zgłosić?
|
Efektem naszej pozycji na rynku jest właśnie to, że nie mamy siedzieć na tyłku i czekać, aż się zgłosi rycerz na białym koniu z furmanką pieniędzy, tylko samemu aktywnie szukać potencjalnych inwestorów, poszukiwać różnych możliwych formuł inwestycji, wychodzić z ofertami do innych.
Właśnie dlatego, że jesteśmy w tak złej sytuacji, że w kolejce przed nami jest wiele innych klubów, do których ktoś się zgłosi wcześniej, o ile sami nie spróbujemy przeskoczyć tych klubów w kolejce.
Jeśli ktoś wierzy, że wystarczy, że na rynku istnieje mniej lub bardziej klarowna świadomość, że Wisła jest na sprzedaż (i to taka mocno hipotetyczna), a poważny inwestor sam się prędzej czy później zgłosi, to chyba nie rozumie jak to wszystko działa...
Zadam pytanie: czy nawet tutaj, na tym forum istnieje przekonanie, że JK w ogóle chce sprzedać ten klub? A jeżeli nie - to czy może w takiej sytuacji być takie przekonanie wśród potencjalnych inwestorów?