pi0tr3k94 napisał(a):

|
Przecież gra Mikulca na lewej stronie to jeden z kluczowych elementów naszej gry.
|
Ludzie często nie potrafią zrozumieć, że przesuwanie najlepiej sprawdzającego się zawodnika na danej pozycji na zastępczą pozycję, na której jest po prostu przeciętny, jednocześnie zastępując go słabszym na tej pozycji zawodnikiem oznacza automatyczne osłabienie dwóch pozycji. Pozbawienie się przynajmniej jednego atutu za cenę tego, że... na drugiej pozycji też nie zyskuje się żadnego atutu.
O ile więc można np. sensownie rozważać przestawienie jakiegoś zawodnika z jednej pozycji na drugą żeby tę pozycję wzmocnić nie osłabiając pozycji pierwszej (np. Szot jako rezerwowy PO spokojnie mógł wchodzić na lewą obronę bo był lepszy od Krzyżanowskiego i Junki bez formy, a przy tym na PO mógł grać lepszy, względnie dla niektórych przynajmniej porównywalny Jaroch), o tyle robienie fikołków z gatunku zabieranie najlepszego obecnie lewego z lewej strony żeby zastąpić najlepszego obecnie (co wcale nie oznacza, że dobrego - po prostu nie ma żadnej alternatywy) prawego z prawej strony jest strzelaniem sobie w stopę.
Oczywiście, w praktyce wszystko może się udać, tzn. nie przynieść żadnych negatywnych efektów dla wyniku, ale po co utrudniać sobie życie? Mikulec na lewej stronie jest naszym atutem. Po co się go pozbawiać?
A o koncepcji, że wszędzie trawa jest taka sam, nawet nie chce mi się dyskutować. Taka sama jest też pod polem karnym przeciwnika, a jakimś cudem obrońców jednak nie daje się na obronie, uznając, że lepiej kiedy obrońca gra na obronie, a napastnik w ataku, chociaż trawę zwykle ścina się tak samo na całym boisku. Z jakiegoś powodu od przynajmniej wieku trenerzy jednak uznają coś takiego, jak pozycja.