|
Mam spore wątpliwości odnośnie niektórych decyzji sztabu i to nie na poziomie zmian w trakcie, tylko już przy wyjściowej 11, a jest tego naprawdę sporo. Jeśli w Łęcznej sztab zachował się zbyt konserwatywnie zaczynając z chorym Rodado i sztywno trzymając się pewnego wypracowanego schematu, to z Tychami wprost przeciwnie chyba trochę przekombinował.
Boki obrony.
Sam Jop kilkukrotnie przyznał, że nasze skrzydła są skomponowane taktycznie dość odmiennie. Po lewej z reguły szukamy głebokości częściej schodząc do środka. Po prawej natomiast szerokości bardziej trzymając się linii. Paradoksalnie większy wpływ na takie akcenty ma gra bocznych obrońców niż skrzydłowych. To oni swoimi zejściami do środka, albo wejściami wzdłuż linii zmuszają obronę przeciwnika do przekazań krycia czy zmian asekuracji, które robią miejsce skrzydłowym. I tak Mikulec, który całą runde grał po lewej i trzeba przyznać, że zrobił ogromny postęp w rozumieniu swoich zadań przy wspieraniu skrzydłowego, wylądował na prawej. Natomiast na jego pozycji wyszedł Kiakos, który próbował grać to co Rafał, ale z pewnością nie robił tego na jego poziomie, co przy fakcie straty sporej części rundy przez kontuzje nie jest zaskakujące. Natomiast grający po prawej Rafał grał po prostu źle i zwyczajnie nie odnajdywał się w schematach, w których z reguły funkcjonuje Jaroch. Warto zresztą tutaj nadmienić, że po lewej to bardziej Mikulec ma chyba robić ofensywną grę niż Alfaro, który ma go bardziej asekurować swoją solidną defensywą. Jeśli natomiast obowiązki ofensywne spadają bardziej na Jesusa to...cóż wygląda to tak, a nie inaczej.
Nie wiem w jakim stanie jest Szot i czy było możliwe jego wejście od początku po prawej. Wydaje się, że jest to zawodnik profilem bardziej podobny do Jarocha i funkcjonowałby po prawej lepiej, a zostawienie Mikulca po lewej, gdzie odnajduje się znacznie lepiej byłoby trochę lepszym rozwiązaniem. Ogólnie mocno po meczu oberwało się skrzydłowym. Tylko mam spore wątpliwości na ile to jest ich wina, a na ile efekt zburzenia wypracowanych schematów współpracy z bocznymi obrońcami, które w tym spotkaniu funkcjonowały słabo, albo w ogóle.
Środek pomocy.
Tu problem jest znacznie większy, bo ja w ogóle mam kłopot po tym meczu stwierdzić kto grał 6, a kto 8. Przed meczem było sporo głosów, że na 6 Kiecka, bo bardziej kreatywny, bo grywał tam w SSW itd.itp. Jest jeden problem. W SSW grywał najniższego pomocnika w ustawieniu z trzema stoperami. To zupełnie co innego jeśli chodzi o zadania i stopień odpowiedzialności niż 6 przy wszelkich wariacjach 433. Chyba w ogóle nie nazwałabym tego klasycznym DP. Jeśli faktycznie zagrał 6, to zagrał źle, ale z jebaniem go za to jest trochę jak z jebaniem Krzyżana, z którego Rude próbował robić dziwną hybrydę. Dzwonimy pod zły adres.
W ogóle z Sukiennickim jest moim zdaniem bardzo prosty problem, z którego jego krytycy powinni zdać sobie sprawę. Kupiliśmy fajnego, młodego grajka, który nigdy nie funkcjonował w czymkolwiek podobnym do naszego systemu gry, ale próbujemy go gdzieś upchnąć bo jest...fajny i młody. Chciałbym tak po prostu usłyszeć na jaką pozycję algorytmy transferowe autystycznego prezesa wylosowały ten transfer, bo mam wrażenie, że na żadną, ale może czegoś nie dostrzegam.
Wracając do sedna. Wydaje się, że na 6 zagrał jednak James. I tu pojawia się kolejny problem. Na początku Igbekeme ewidentnie w niektórych sytuacjach dublował się z Carbo. Kiedy po kilku tygodniach oduczył się pewnych nawyków z grania niżej i zaczęło to fajnie funkcjonować...cyk...wstawiamy go na 6. Jeśli faktycznie był tym DP to też zagrał tam mocno przeciętnie, ale biorąc pod uwagę powyższe też niespecjalnie miałbym o to do niego pretensje.
Nawet u Ryszki panowie sugerowali dziś ostrożnie, że to jednak Kutwa powinien grać na 6. Powiem tak. Masz chłopaka, który od juniorów po rezerwy zagrał w tym systemie, na tej pozycji kilkadziesiąt meczy. W jedynym spotkaniu ze Zniczem granym na 6 zagrał co najmniej poprawnie. Zniczem, którego liga zweryfikowała jako wymagającego przeciwnika zwłaszcza dla drużyn z górnej części tabeli. Znicza, który jako jedyny obok nas ograł TBB. Wreszcie Znicza, którego mieliśmy szansę ograć na wyjeździe między innymi dlatego, że Kutwa nie pękł na 6, a nie wykorzystaliśmy jej z zupełnie innych powodów.
Co robisz? Lewego obrońce będącego jednym z kół zamachowych ofensywnej gry wypierd@lasz na prawo gdzie funkcjonuje w zupełnie innej rzeczywistości, 8 którą oduczałeś nawyków z 6 wrzucasz na 6. Na 8 dajesz młody talent, który w sumie tam nigdy u nas nie grał, a chłopaka, którego mógłbyś dać na 6 wystawiasz na stoperze. Na koniec dnia dziwisz się, że jest masa niedokładności i nieporozumień, a w konstruowaniu akcji nic nie funkcjonuje. No krwa niemożliwe. Niepojęte jest dla mnie, że sztab który 10 dni wcześniej w Łęcznej zachował się skrajnie konserwatywnie jeśli chodzi o sztywne trzymanie się składu odjebał coś takiego.
Mecz moim zdaniem bardzo podobny do spotkania z Polonią. Smalec widząc, że wychodzimy zdublowaną 6stką postanowił zawalczyć o środek pola i opłaciło się. Podobnie Skowronek, który zaryzykował dość wysoką grę zakładając, że bez Carbo będziemy mieć problem. Choć moim zdaniem dołożyliśmy sporo sami wystawiając dwie ósemki. Na Tychy Kutwa na 6 wystarczyłby w zupełności. Najśmieszniejsze jest, że grając zdublowaną 6stką, z Kutwą praktycznie na 8 byliśmy z Polonią bardziej kreatywni z przodu, niż z Tychami grając zdublowaną 8 z Igbekeme na 6 plus Kiecka na 8. To tak z dedykacją dla wszystkich, którym wydaje się, że w tej lidze środek pola dominuje się wyższym poziomem kreatywności zawodników. Otóż nie.
Mamy drużynę jaką mamy. Zbudowaną na kolanie. W niektórych przypadkach za pięć dwunasta przed końcem okienka. Grającą dość szaloną rundę. Gdzie większość zawodników nie zaliczyła obozu, a większość schematów tak naprawdę udało się wypracować w trakcie trwającego od połowy lipca cyrku. Płacąc za to wszystko punktami w lidze. Szanujmy to co jest i nie próbujmy przekombinować. Na kombinowanie przyjdzie czas na zimowym obozie, a teraz dograjmy to tak, żeby na wiosnę w ogóle było jeszcze o co grać.
|