Strategia niekomentowania najróżniejszych koncepcji i teorii dotyczących mojego pobytu w piłkarskiej Wiśle (przyjęta po to aby w żadnym przypadku nie szkodzić i nie psuć atmosfery wokół klubu mimo oczywistego dyskomfortu z mojej strony) wymaga odporności przy czytaniu tego typu tekstów. Nie pozwolę sobie więc i tym razem wejść w precyzyjną polemikę. Nawet widząc takie egzotyczne zestawienia jak poniżej w których wymienia mnie Pan jednym tchem z trzema urzędującymi dłużej bądź krócej prezesami zarządu spółki.
MaLk napisał(a):
|
Zamiast tych wszystkich Błaszczykowskich (Dawidów), Jażdżyńskich, Nowaków czy Królewskich
|
Zastanawiam się wprawdzie czy nie boi się Pan, że budowanie daleko idących tez o sposobie zarządzania Wisłą i wpływu konkretnych osób na poszczególne aspekty jej działalności na podstawie deklaracji i opisów jednej tylko osoby (bo o ile wiem wszystkie pozostałe póki co milczą w tym aspekcie) mocno wartość tak zbudowanych teorii podważa? Najwyraźniej się Pan nie boi.
Zastanawiam się też, czy nie przemknęło Panu przez głowę, że tłumaczenie (bo tak ja bym swoje wypowiedzi nazwał) decyzji podejmowanych w aspekcie sportowym mogło wynikać z podstawowej lojalności wobec partnerów biznesowych, a niekoniecznie z chęci obrony skutków tych decyzji, jak Pan to nazwał? Najwyraźniej nie przemknęło.
Pierwsze wyżej zadane pytanie odnosi się do pierwszego fragmentu poniższego cytatu a drugie do kolejnych zdań. To co skłoniło mnie do napisania tego wpisu to jednak kwestia fragmentu końcowego.
MaLk napisał(a):
|
bo z całym szacunkiem do TJ, nie przypominam sobie, aby za jego współrządzenia polityka sportowa się broniła, głosował za wszystkimi decyzjami sportowymi w RN, a na spotkaniu z kibicami twardo bronił także tych ewidentnie przestrzelonych decyzji, jak wybór scouta na dyrektora sportowego czy kupno Fazlagicia, pod którymi ostatecznie się podpisał i które uważał z jakiegoś niezrozumiałego powodu jako "książkowe" zarządzanie klubem.
|
O ile nad moimi pytaniami, rozumieniem moich wypowiedzi, filozofią zarządzania, odpowiedzialnością i jej stopniem można dyskutować godzinami, o tyle pisząc, że zarządzanie klubem w sezonie 21/22 w jakimkolwiek punkcie czasu uważałem za książkowe i tak je opisywałem zakrzywia Pan rzeczywistość. Nigdy się nawet nie zbliżyłem to takiego stwierdzenia. Było wręcz odwrotnie (choć nigdy w publicznych dywagacjach, to fakt).
Jest tylko jedna osoba, którą znam i która dość często używała i używa tego typu stwierdzeń (choć o ile ja pamiętam to zwykle było to podręcznikowe a nie książkowe zarządzanie) i to nie jestem ja. Bardzo proszę o nie przypisywanie mi nie moich opinii. Jako bonus zdradzę też, że w mojej ocenie stwierdzenia o podręcznikowym zarządzaniu nie były wykorzystywane po to aby usprawiedliwiać podjęte wtedy decyzje (choć oczywiście pośrednio na to wychodzi), ale przede wszystkim po to aby uzasadnić podejście, nazwijmy to, niestandardowe do zarządzania klubem.
Bez względu jednak na interpretację to nie były moje sformułowania i bardzo bym prosił aby nie ubarwiać negatywnych opinii na mój temat takimi dodatkami.