Karherop napisał(a):

Bądź co bądź meczu nie przegraliśmy, a wątpliwe że wpuszczenie do obrony Biedrzyckiego i przesuniecie Kutwe do pomocy miałoby sprawić że wygramy z Tychami.
Baena nagle miałby więcej pkt IQ czy jak? Czy nagle Rodado z Kissem przestaliby notować straty?
Ciężko rozliczyć Sukiennickiego i Igbekeme po tym meczu bo obaj biegali kompletnie bez ładu i składu. Dwa wolne elektrony w środku pola. Przy Carbo był jasny podział ról.
Jak szukamy jakiejs alternatywy to poważnie rozważyłbym Kiakosa na DP, a powrót do układu Mikulec - Jaroch na bokach obrony. Ryzyk fizyk.
|
Wybielasz Sukiennickiego. James musiał go non stop asekurować, mimo że to on jest zdecydowanie lepszy w ofensywie. Jestem też pewny że miał więcej odbiorów i wygrał więcej główek, mimo znacznie gorszych warunków fizycznych.
Sukiennicki to gorsza wersja Sapały. Pozorant w fazie obronnej, za to bez jego umiejętności ofensywnych. Im dłużej go oglądam tym bardziej się zastanawiam po co on nam.
A to że kiedy nie funkcjonuje środek pola to nie funkcjonuje też gra ofensywna - truizm. Mniej piłek, każda strata to groźna kontra (Tychy miały więcej i lepsze sytuacje), częściej trzeba wracać do obrony. To nie był mecz jak z Kotwicą, tylko - z ŁKS-em. Tychy nas punktowały i tylko ich nędzy ofensywnej zawdzięczamy jeden punkt.
Jeżeli Jop myśli poważnie o pozostaniu w Wiśle musi coś wymyślić w środku pola. Sukiennicki to porażka.