|
To prawda, że momentami piłka się zatrzymywała, lub po prostu toczyła za wolno.
Kilka razy podania po ziemi do najbliższego partnera przyprawiały o zawał.
Zresztą po jednym z takich nieudanych podań Jarocha, gdzie piłka toczyła się po raz kolejny zbyt wolno, łęcznianie przejęli piłkę i niestety strzelili gola.
Być może się mylę, ale też z tego powodu o wiele mniej graliśmy z jednym kontaktem, a częściej poprawialiśmy piłkę uderzając ją dopiero przy drugim czy trzecim kontakcie, co ułatwiało rywalowi doskok.
Być może było to jednak spowodowane słabszą dyspozycją?
Pomimo zaklinania przez niektóre osoby, że Alfaro jest super grajkiem i stwarza sytuacje, jest bardzo aktywny w odbiorze piłki, w powrotach, w wychodzeniu na pozycję, to niestety jest przy tym wyjątkowo niechlujny.
Nie chcę wchodzić w dyskusję czy jest słaby, czy nie potrafi unieść presji. Liczę tylko, że się ogarnie.
Kiss dużo biega, ale dzisiaj brak było po jego stronie współpracującego prawego obrońcy (Jaroch zagrał chyba swój najgorszy mecz w Wiśle, choć większość jego meczów jest taka) i co najważniejsze Rodado z wiadomych powodów nie za bardzo z nim współpracował.
Piłki tracił także w głupi sposób Igbekeme. Tym razem mniej błędów w grze defensywnej Carbo, ale też i mniej dawał z przodu, choć jeden z jego strzałów nie był zdecydowanie taktyczny - szkoda, że zablokowany przez obrońcę.
Mikulec dzisiaj chaotyczny i niepewny, a Zwoliński niczym się tym razem nie wyróżnił - nie dostawał dobrych piłek.
Kartka Urygi za to pewnie była taktyczna, choć do końca nie wiem, co mu przeszkadzało w wyjściu na boisko w Płocku.
Całość drużyny wyglądała jakby coś się popsuło i grali bez przekonania i werwy.
Nie podejmuję się interpretacji tego stanu.
Mam tylko nadzieję, że ulegnie to zmianie.
To tylko moje zdanie, z którym nikt nie musi się zgadzać
...nie będę wchodził w dalsze dyskusje z idiotą....
|