Nie wiem do kogo pijesz... Ale akurat Fernandez, Mula, Villar, Carbo, Rodado, Junca, dopóki się nie rozsypał to najlepsi piłkarze, jacy tu byli po spadku. Do tego dochodzi James, który Hiszpanem nie jest.
W kwestii trenerów albo nie dosłyszałeś albo nie zrozumiałeś... przynajmniej mnie. Od zawsze twierdzę, że wysokość szklanego sufitu wyznaczają piłkarze, a szkoleniowcy... to mniej więcej ten sam sort i w głównej mierze od skuteczności transferowej zależy co i jak gramy. Najlepszy okres po przejściu Kiko, to jednocześnie najmocniejsza personalnie Wisła po spadku. Następny sezon po odejściu Muli, Fernandeza, Jamesa, kontuzji Juncy, którzy nie zostali zastąpieni przez piłkarzy na podobnym poziomie, to ponowny regres. I teraz znowu światełko w tunelu. Ale nie za sprawą czarodzieja Jopa, ale przede wszystkim ponownie silniejszego personalnie składu, który krystalizował się do ostatniej chwili.
Żenadą jest ignorowanie faktów, o których wspomina sam Jop. Chociażby tego, że potrzeba było czasu na to, żeby niektórzy piłkarze doszli do formy lub zdrowia. Tego, że wyróżniający się dzisiaj James przyszedł do Wisły dopiero na przełomie sierpnia i września i mówiąc delikatnie nie był od razu w najwyższej dyspozycji. Albo jeszcze lepiej, jeśli masz problem z faktami, uruchom imaginację i wyobraź sobie Kutwę albo Sukiennickiego zamiast Jamesa. Piotrusia zamiast Kissa. I Gogóła w miejsce nareszcie dającego się oglądać Zwolińskiego, który jeszcze kilka tygodni temu był żywym trupem

.