|
Co różni Wisłe Jopa (z końcówki ubiegłego roku i obecną) od Wisły Sobolewskiego, Rude czy Moskala? Piłkarze nie mają wbite do głów, że muszą prowadzić akcje jak po sznurku od bramkarza, przez całą linię obrony i dalej pięterko po pięterku. Ograniczamy do minimum rozegranie piłki przez słabych technicznie Jarocha, Urygę czy Łasickiego i wykorzystujemy wysokiego Zwolińskiego + szybkie skrzydła + agresywny i dobry w pressingu środek pola (do zbierania piłek). Jak nie masz obrońców o technice pozwalającej na grę krótkimi podaniami, to przesuwasz grę wyżej. Proste, ale nie dla wpatrzonych w jeden (dla nich jedyny słuszny) model gry polegający na pełnej kontroli nad piłką i cierpliwym budowaniu akcji. Nadmiar taktyki (jakkolwiek to dziwnie brzmi) był problemem dla wielu graczy, którzy chcąc jak najlepiej wypełnić wskazówki trenera wręcz bali się podjąć ryzyko i wejść w pojedynek. A ta Pierwsza Liga to już jest taki poziom, że trzeba jak najszybciej przenosić piłkę pod bramkę rywala i wrzucić obrońców drużyny przeciwnej na karuzelę.
Jop od początku wydawał mi się takim trenerskim głosem rozsądku. Tak jak nie rozumiałem niektórych decyzji kadrowych Moskala i sposobu, w jaki prowadzi mecz, jakich zmian dokonuje, tak w przypadku Jopa wszystko jest bardzo logiczne.
Personalnie dziś - każdy na plus, więc krótko: cieszy mnie najlepszy mecz Zwolińskiego w barwach Wisły
|