Man of the match moim zdaniem Igbekeme. Miał kilka strat, ale to, co zrobił przy pierwszej bramce, to taki Kutwa nawet w Fifie nie jest w stanie zrobić. Dodatkowo dużo walczył i odbierał w środku.
2 asysty Baeny, 2 gole Zwolińskiego, kluczowe podania Rodado i Jamesa. Piękny wieczór, TBB w zasadzie nie istniał na boisku.
Dawać już tą Łęczną
