Karherop napisał(a):

Nikt nie odchodzi z firmy w której ma wyrobione relacje i jest zadowolony ze swojej pozycji czy funkcji jaką sprawuje, żeby zarabiać 5% więcej. Jeśli tak się staje to tylko jako pretekst dla innych powodów.
W piłce to działa dokładnie tak samo. Piłkarze krzyczą minimum po 30-35% więcej albo siedzą tam gdzie im wygodnie. Równocześnie odchodzą do miejsc gdzie gorzej płaca jeśli mają stosowne pobudki.
|
Dokładnie.
Mało kto na odchodnym ma ochotę prać brudy i palić za sobą mosty mówiąc dlaczego tak naprawdę zmienia pracę. Ba, widziałem przypadki ludzi zwalniających się z toksycznego zespołu po dwóch tygodniach, nie mając na bank niczego nagranego. Uzasadnieniem jednego było że chce realizować swoje pasje i robić własny projekt

Akurat wiem z kim pracował i mnie to nie zaskoczyło.
Znam też przypadki ludzi zmieniających pracę z ewidentną stratą.
Jest też kluczowa kwestia, mało zrozumiała dla kogokolwiek kto się z nią nie spotkał. Po przekroczeniu pewnego poziomu zarobków, o ile nie jesteś nałogowym hazardzistą - każda kolejna podwyżka ma mniejsze znaczenie praktyczne dla codziennego życia. Kiedy zaczynałem pracę - 1000 zł podwyżki to było coś wielkiego, bo realnie wpływało na moje życie. Teraz sumy rząd wielkości większe - są ważne, liczą się, ale nie są czymś za co warto tracić zdrowie, trafić do toksycznego środowiska etc. Dlatego większość najlepszych piłkarzy na świecie woli jednak najlepsze lata kariery spędzać poza Arabią Saudyjską.
Innymi słowy - 5% więcej dla kogoś z ustawowym minimum i z wysokim kontraktem znaczy co innego.
Wisła jest dobrym miejscem dla Rodado, a Rodado jest jej absolutnie kluczowym zawodnikiem. I naprawdę - nie wykluczałbym sprzedaży jeśli pojawi się mocna oferta. Tylko teraz to Wisła decyduje.