wolfy napisał(a):

s1mone to chory człowiek który ma obsesje na pukcie młodych talentów z Polski. W jego magicznym świecie Broda wygrał rywalizację z Ratonem, który jest rzekomo najgorszym bramkarzem w historii Wisły.
Realia są takie że Broda to nędzny bramkarz który poza brakami w umiejętnościach (gra na przedpolu, gra nogami) nie ma po prostu organizmu do zawodowego uprawiania sportu.
|
Pełna zgoda z każdym słowem. Fantazje czy przekonania S1monika (bo sądzę, że on naprawdę wierzy w to, co pisze\pisał np: że Biegański to duży talent, Brodzie należał się pierwszy skład, a drużyna potrzebuje więcej Polaków itd.

) już nie pierwszy raz okazują się szkodliwe dla Wisły.
Raton był bardzo słabym, mało, był beznadziejnym bramkarzem, ale i tak w trakcie swojego jednego sezonu w Wiśle zaliczył prawdopodobnie więcej udanych interwencji niż Broda zaliczy w całej swojej karierze (tym bardziej, jeśli zdrowie zmusi go do jej szybkiego zakończenia, bo jest chyba jednym z najbardziej kontuzjogennych bramkarzy Wisły w całej jej historii).
A Moskal swoim podejściem do kwestii narodowościowych i taktyki drużyny totalnie się skompromitował, zaliczając katastrofalny dorobek punktowy w lidze, a wraz z nim skompromitowali się niektórzy forumowicze popierający jego podejście do tych spraw i krzyczący o "więcej Polaków!", mniej Hiszpanów i inne tego typu chore pierdoły (spychające na dalszy plan kluczowe kwestie piłkarskiej jakości zawodników czy ich dopasowania do wizji gry drużyny).
Przez takie myślenie rozpieprzono pieniądze na skandaliczny transfer Biedrzyckiego i nie mniej skandaliczne przedłużenie kontraktów właśnie takim zawodnikom jak Broda czy Talar, chyba tylko dlatego, że byli Polakami, bo na pewno nie za swoją grę. Dobrze, że do Wisły nie trafiły inne wynalazki czy pozytywnie opiniowane kandydatury przez Moskala, S1meone lub Karheropa.
Ludzie o tak szkodliwych poglądach jak S1mone nie powinni mieć żadnego wpływu na Wisłę, ani na środowisko kibiców. A niestety jak widać mają, bo szkodliwe stereotypy i koncepty krążą w przestrzeni publicznej, a Królewski się czasem pod nimi ugina i robi kolejne błędy. Finalnie cierpi Wisła.