wolfy napisał(a):

Jest to typowy przykład "stawiania na Polaków": słaby, drogi, do tego głowa nie dojeżdża. Termalika zamiast niego sprowadziła porządnego stopera zza granicy 
Ale tak to jest jak się słucha krakowskiego środowiska, trybun i nosa Moskala. Oby Królewski wyciągnął wnioski.
|
Dokładnie tak. Zawsze gdy do głosu dochodzą krzykacze i idee pt. "trzeba więcej Polaków", więcej "solidnych polskich ligowców", albo krajowych "talentów", a mniej Hiszpanów czy obcokrajowców, zamiast po prostu
"trzeba więcej jak najbardziej wartościowych zawodników pasujących do planowanego stylu gry drużyny" - cierpi Wisła i dochodzi do tragedii.
A najlepsze, że nikt nigdy nie wie dlaczego,

wszyscy zawsze zaskoczeni jak za pierwszym razem i zdziwieni, że to tak nie działa, że przecież miało być inaczej, "solidni polscy ligowcy" już dawno powinni Wisłę wprowadzić do Ekstraklasy, a te młode talenty jak Szywacz czy Niewiadomski powinny przecież być sprzedawane za miliony!

To niemożliwe, że tak się nie dzieje!
Karherop już od razu widzę na nowo próbuje sugerować, że jednak w pierwszej lidze są wartościowi polscy zawodnicy dostępni dla Wisły, mimo że nawet doba jeszcze nie minęła od momentu, kiedy taki rzekomo wartościowy polski zawodnik z grona "solidnych ligowców" kolejny raz totalnie się skompromitował.
Niektórzy są naprawdę niereformowani.
A najgorzej jak decydenci w klubie zaczynają wsłuchiwać się w ich głosy i podszepty dziennikarskiego środowiska, zamiast w głosy ekspertów, którzy wiedzą dobrze, o co chodzi w futbolu i którzy gdzieś w jakimś klubie odnieśli już konkretne sukcesy na niwie zarządzania.
Sytuacja, w której jesteśmy dziś skazani na sprowadzanie zawodników tylko z polskich lig i z poleceń różnych menadżerów, bo po odejściu Kiko nie mamy już rozpoznanego żadnego innego zagranicznego rynku (a szczególnie obfitujących w wartościowych zawodników niższych lig hiszpańskich, francuskich czy włoskich), jest szalenie szkodliwa i będzie generowała straty oraz problemy sportowe i finansowe.
Czas zatrudnić porządnego dyrektora sportowego z zagranicy z sensowną znajomością przynajmniej jednego z powyższych rynków. Sensowna polityka kadrowa nie może dalej bazować tylko na sztucznej inteligencji Królewskiego.