|
Porównując do niego Urygę, to trzeba oddać Alanowi, że ostatnio w końcu z przodu potrafi też dać coś drużynie, czyli to, na co wszyscy czekali, jak tu wracał, bo w Płocku w Ekstraklasie regularnie ładował po kilka bramek w sezonie. Wczorajsza brameczka naprawdę piękna (i ważna, bo nie musieli biegać kolejne pół godziny po tym kartoflisku), a miał jeszcze jedna sytuację w której powinna paść bramka, ale bramkarz bardzo intuicyjnie obronił nogami.
A Biedrzycki na każdym polu dramat, kolejny raz osłabienie drużyny i jeszcze z przodu też okrągłe jajco, a przecież to chłop jak dąb. Może by mu dać karne strzelać i wtedy wcisnąć go jakiemuś frajerowi? A nie, to już było.
|