|
Ja nie wiem, może ja widziałem inny mecz, ale moim zdaniem z Odrą nie zmieniło się nic. Pierwsze 45 minut bezproduktywne, nie wiem, czy w ciągu 15 minut na początku meczu był chociaż strzał w bramkę. Jak Odra się rozszczelniła, to Wiśle zaczęło być łatwiej, ale tak naprawdę to zaczęliśmy grać po przypadkowej bramce, bo tamci zaczęli wtedy grać chaotycznie, zamiast murować własną bramkę autobusem. Byli przy tym słabsi z przodu niż którykolwiek poprzedni przeciwnik w tym sezonie. Gdyby ten pierwszy gol był cofnięty z varu, albo po prostu nie wpadł, myślę, że mogło skończyć się tym samym co wcześniej. Jak wyjdziemy na kolejny mecz grając to samo, to możemy i dostać tak samo jak i dostawaliśmy w poprzednich meczach. Popełniając te same błędy, nie można liczyć na zmianę rezultatów.
Jeszcze będzie pite za te wszystkie lata czekania. Jeszcze będzie pięknie.
|